2013-08-07
Kategoria: Ekonomia

Derywaty. Czy to jeszcze Gospodarka czy już Kasyno?

Derivatives-Goldman-SachsWiększość ludzi nie ma pojęcia, że derywaty odegrały główną rolę w finansowym załamaniu lat 2007-08. Czy pamiętacie, jak AIG nieustannie gościło w wiadomościach dnia? Cóż, nie popadli w finansowe tarapaty, ponieważ wypisali parę trefnych polis ubezpieczeniowych.

Rzecz stała się następująca: filia AIG straciła 18 miliardów dolarów na wystawionych derywatach typu CDS (Credit Default Swaps); dodatkowe straty z derywatów mogły spowodować całkowity upadek ubezpieczeniowego giganta. W związku z tym rząd USA wkroczył i szczodrze pokrył zadłużenie – oczywiście na koszt podatników.

Jednakże incydent z AIG był de facto drobiazgiem w porównaniu z tym, co może wkrótce nadejść. Rynek derywatów stał się tak monolityczny, że nawet nieznaczne zachwianie równowagi światowej gospodarki może wywołać reakcję łańcuchową o wyjątkowo niszczycielskich konsekwencjach.

W jednym ze swoich tekstów na temat derywatów, Webster Tarpley opisał centralną rolę, jaką derywaty aktualnie odgrywają w naszym systemie finansowym:

Wykraczając daleko poza ramy jakiejś ezoterycznej czy marginalnej działalności, finansowe derywaty zaczęły reprezentować czołowy strategiczny interes finansowej oligarchii Wall Street, londyńskiego City, giełdy we Frankfurcie i pozostałych centrów finansowych. Wspólny, skoordynowany wysiłek podjęli politycy i media informacyjne, by ukryć i zakamuflować pierwszoplanową rolę, jaką odegrała spekulacja derywatami w ekonomicznych katastrofach ostatnich lat. Dziennikarze i spece od „public relations” zrobili wszystko, by uniknąć nawet brzmienia słowa „derywaty”, wymyślając zwroty takie jak „toksyczne aktywa”, „egzotyczne instrumenty”, oraz – najsłynniejsze – „problematyczne aktywa”, znane z Programu Odciążenia Problematycznych Aktywów (Troubled Assets Relief Program – TARP), czyli gigantycznego 800-miliardowego bailoutu (dofinansowania) spekulantów z Wall Street przeprowadzonego w październiku 2008 roku.

Czy przeprowadzona przez Kongres reforma finansów nie miała w założeniu naprawić tej sytuacji? Prawda jest taka, że nie można tak sobie „naprawić’ problemu za 1,5 tryliona dolarów, ale nowe prawo finansowe rzeczywiście miało narzucić rynkowi derywatów niezbędne ograniczenia. Początkowo ustawa zawierała dość znaczące propozycje zmian. Ale po tym, jak horda lobbystów z Wall Street zrobiła swoje w Waszyngtonie, wszelkie reformy derywatów zostały skutecznie wykastrowane.

W globalnym giełdowym kasynie gracze w amoku rozgrywają więc swoją nieokiełznaną hazardową partię, a na Wall Street wszyscy są szczęśliwi.

Na razie. Pewnego dnia wydarzy się incydent, który spowoduje nagłą zmianę na światowych rynkach finansowych i bilionowe straty w derywatach wywołają tsunami, które zburzy ten wysoki domek z kart. Wszystkie pieniądze świata nie zdołają wykupić systemu finansowego, kiedy to nastąpi.

Nie powinniśmy byli nigdy pozwolić na to, żeby rynki finansowe przeobraziły się w gigantyczne kasyno. Ale pozwoliliśmy. Wkrótce zapłacimy za to wysoką cenę. A kiedy ten dzień nadejdzie większość Amerykanów nadal nie będzie rozumiało, co się dzieje.

Źródła:
ObserwatorFinansowy / Exignorant / Demonocracy.info / Wikipedia / Departament Skarbu USA

–  –  –

Od redakcji NewTIMES: zacytowane z załączonych źródeł fragmenty, jak również film wyprodukowany przez firmę, która sama jest wielką korporacją, chwilami są na pewno dość mocne w sformułowaniach.

Nie nam osądzać, czy winni są liberałowie, konserwatyści, socjaliści czy ktoś inny. Deregulacji rynków finansowych mocno sprzyjał w USA – największej i dominującej wówczas gospodarce – zarówno Ronald Reagan (Partia Republikańska), jak i Bill Clinton (Demokraci). Sprawa jest na skalę globalną i – mimo, że niewielu ludzi wie czym są derywaty – dotyczy każdego człowieka.

W filmie Szwindel – Anatomia Kryzysu (Inside Job) produkcji firmy Sony z 2010 r. mowa jest nawet nie o “bańce”, ale o “piramidzie finansowej” wszech czasów. Myślmy więc raczej o tym, co zrobić, żeby nie doprowadzić do katastrofy. Wielki kryzys z 2008 roku może okazać się drobnym incydentem, w porównaniu do tego, co może nas czekać wkrótce.

Poważne problemy, przed którymi stoimy nie mogą być rozwiązane na tym poziomie myślenia, na którym byliśmy, kiedy je stworzyliśmy – Albert Einstein.

Nasuwa się jeszcze taka refleksja: w przedwojennym Nowym Jorku, sercu światowego kapitalizmu, najpotężniejsze biurowce budowały Chrysler, Standard Oil czy General Electric, czyli firmy które produkowały coś konkretnego: samochody, benzynę, prąd itp. Teraz dominują banki… I jeszcze jedno: patrząc z kosmologicznego horyzontu, obce nam są wszelkie “plemienne” (czytaj: narodowościowe, światopoglądowe i inne) waśnie. Obraz sytuacji zmusza jedynie do myślenia nad kondycją naszego człowieczeństwa i całej cywilizacji oraz nad tym, że historia – jak zwykle – nie nauczyła nas niczego.

123

O Autorze

 > John Lennon „Imagine”: Imagine there’s no Countries... Imagine no Possession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... (Niestety, John, dziś żyjemy w innym świecie. Twoje idee, lepsze czy gorsze, zostały wypaczone). Mahatma Gandhi: Na początku cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Następnie z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.


komentarze 3
  1. Martin Aston napisał(a):

    No, sensacja! “Deutsche Bank na progu bankructwa” pisze IndependentTrader 2015-06-25. Z powodu… no, zgadnijcie? Derywatów! Czyli granatem bawią się nie tylko Amerykanie. Twardo myślących i chodzących po ziemi Niemców nigdy bym nawet nie podejrzewał o to! http://independenttrader.pl/366,deutsche_bank_na_progu_bankructwa.html

  2. Martin Aston napisał(a):

    Ryszard Wojtkowski 2013-10-27, magazyn Forbes

    Odpowiedzialność i ryzyko mają uzasadniać ekstrawaganckie pakiety wynagrodzeń. Jak przychodzi co do czego, okazuje się że nie ma ani odpowiedzialności ani realnego ryzyka. Pozostaje tylko ekstrawaganckie wynagrodzenie.

    Przed wielu laty, kiedy przechodziłem ze służby publicznej do pracy w światowej korporacji, byłem święcie przekonany że kwalifikacje zarządcze rzeczywiście powinny być ponadprzeciętnie wynagradzane. To powszechne przekonanie uległo jednak wyraźnemu osłabieniu w ostatnich latach. Jesteśmy jako menedżerowie sami sobie temu winni – bo nie bierzemy odpowiedzialności za swoje błędy i nie potrafimy ograniczyć swojej chciwości. W Szwajcarii od przyszłego roku wynagrodzenia kadry kierowniczej nie będą ustalane przez Rady Nadzorcze, które są zwykle bardziej szczodre w ramach hasła „rączka rączkę myje” – ale przez zgromadzenia akcjonariuszy. To wynik tzw. inicjatywy Mindera. Kiedy podano do wiadomości, że prezes Novartisu, Dana Vasella otrzyma on po rezygnacji z funkcji prezesa i przewodniczącego Rady Nadzorczej odprawę w wysokości 72 mln franków – opinia publiczna się zagotowała. Przypomniano, że w ostatnich 11 latach swojej pracy Vasella dostał łącznie 322 mln franków wynagrodzenia, ponad dwa razy więcej niż wszyscy pozostali dobrze przecież opłacani członkowie zarządu łącznie. Rezygnacja z tej odprawy niewiele już zmieniła. Obywatele w referendum przyjęli ograniczenia dla wynagrodzenia menedżerów.

    Byłemu prezesowi wytknięto m.in. nieudane inwestycje. Zwłaszcza stratę na zakupie firmy Alcon za ponad 50 miliardów dolarów. Wiadomość ta mnie zaskoczyła, bo nigdy nie miałem wrażenia że Dan lubi przepłacać. Pamiętam, jak miałem okazję dostać za symbolicznego dolara zamykaną przez konkurenta fabrykę żywności dla dzieci w Czechach. Vasella zakwestionował arkusz DCF (zdyskontowanych przepływów pieniężnych) podnosząc wartość stopy dyskontowej do ponad 20% (bo Europa Wschodnia) i wyłączając z rachunku wartość rezydualną (bo Europa Wschodnia). W takich okolicznościach żaden projekt inwestycyjny nie mógł się ostać. Na koniec usłyszałem: „Ryszard, nie rezygnuj, bo to ma dla twojego pionu strategiczny sens. Zaproponuj, że jak dopłacą kilka milionów – to możemy wziąć”.

    Trzeba było zmiany, aby podziwiany powszechnie autorytatywny styl zarządzania stał się przedmiotem krytyki. Jeden z naszych kolegów, wywindowany na pozycję numer 2 w firmie, budował swoją skuteczność na niezwykłej agresji i krzyku. Ponieważ zaczęło to uwierać zwłaszcza w amerykańskiej gałęzi naszej firmy, menedżer ten został skierowany na trening osobowości. Częścią tego treningu były rozmowy z buddyjskim lamą w trakcie lotów przez Atlantyk. Trening okazał się bardzo skuteczny i nasz kolega wyraźnie złagodniał. Ale wtedy przestał być postrzegany jako wystarczająco agresywny menedżer i musiał pożegnać się z firmą. To symboliczne, że dzisiaj sam Vasella uciekając przed ostracyzmem opuścił Szwajcarię nie podając swojego nowego adresu.

    Ostatnie lata przyniosły nam wiele przykładów ze świata finansów. Znany jest przykład Jamie Dimon’a, szefa JP Morgan Chase. Kiedy firma zanotowała 6 mld straty, zafundował sobie 19% obniżkę premii. Zamiast 23 milionów dolarów, tylko marne 18,7 miliona. No cóż, w kryzysie trudniej się przecież zarządza bankiem. W roku 2011 zmniejszyła się kapitalizacja Bank of America, JP Morgan Chase, Wells Fargo, Citigroup, Goldman Sachs i Morgan Stanley. Nie przeszkodziło to prezesom tych instytucji zainkasować 80 milionów dolarów wynagrodzenia. Rozproszenie akcjonariatu i kumoterskie zasady wyłaniania rad nadzorczych (tak, nie tylko w Polsce mamy z tym do czynienia!) sprawiły, że nastąpiło fundamentalne rozdzielenie własności i zarządzania, ryzyka i nagrody, poczucia przyzwoitości i chciwości. Bo jaką, poza chwilowym pogorszeniem samopoczucia, odpowiedzialność za skutki swoich błędnych decyzji ponosi prezes firmy, także na naszym podwórku? Czy może się czegoś obawiać zarabiający 2,2 mln złotych rocznie prezes banku, którego wartość spada o 22% (około 1,5 mld) w wyniku zakwestionowania kontrowersyjnej metody budowania wyniku? Chyba tylko tego, że spadnie mu wartość przyznanych warrantów zamiennych na akcje.

    Czasem prezes trafi na inwestora, który jest zdecydowany nie odpuścić. Znam przypadek firmy, która przyniosła właścicielom stratę ponad 200 milionów złotych w wyniku fałszowania wyników i wzięcia pod te wyniki kredytu bankowego. Zgłoszona w prokuraturze sprawa jest teraz prowadzona przez komisariat policji. Po odczekaniu na korytarzu wspólnie z ofiarą przemocy domowej i kieszonkowcem trafiam przed oblicze młodszej aspirant. Bardzo sympatyczna policjantka spisuje zeznania: „Jak pan powiedział – kowenanty bankowe? Jak to się pisze?” „Poziom zadłużenia w relacji do EBITDA? Proszę mi to napisać na kartce”. Ale to nie jest tylko problem żenująco niskiej skuteczności polskiego systemu sprawiedliwości. Generalnie w świecie nie ma mechanizmów dochodzenia odpowiedzialności od szefów firm za błędne decyzje. Spadek wartości dla abstrakcyjnych akcjonariuszy jest traktowany jako normalny aspekt ryzyka biznesowego. Odpowiedzialność i ryzyko mają uzasadniać ekstrawaganckie pakiety wynagrodzeń. Jak przychodzi co do czego, okazuje się że nie ma ani odpowiedzialności ani realnego ryzyka. Pozostaje tylko ekstrawaganckie wynagrodzenie.

  3. Martin Aston napisał(a):

    “A new type of thinking is essential if mankind is to survive and move toward higher levels” – w sumie prawidłowa parafraza powiedzenia Alberta Einsteina (“Nowy typ myślenia jest niezbędny, jeśli ludzkość ma przetrwać i przejść na wyższy poziom”).

    Polski Newsweek, listopad 2011: “Nieodpowiedzialność 
i pazerność bankierów 
wywołują furię 
opinii publicznej. 
Nowe przepisy 
mają przypomnieć, 
że finanse 
to nie to samo 
co hazard”. I co? I nic.

SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Ruch Lotniczy nad Ziemią 24H

Artykuły w Kategoriach:

Poznaj Chiny

Pogoda

Warszawa
2018-01-17, 06:04
Gwałtowne deszcze
1°C
Odczuwalna: -7°C
Ciśnienie: 99 mb
Wilgotność: 93%
Wiatr: 6 m/s WSW
Prognoza: 2018-01-17
dzień
Gwałtowne deszcze
2°C
noc
Przeważnie pochmurno
-2°C
 

Teleskop Hubble'a