2016-11-18
Kategoria: Cywilizacja

Historia ludzkiego głodu. Wstydliwa karta cywilizacji

obesity-world-map

2

Lenistwo, ignorancja czy kto wie, jaka jeszcze inna cnota każe nam sądzić, że historia świata mogła wyglądać tylko tak, jak wyglądała. To najsprytniejsza sztuczka ludzi, którzy chcą, żebyśmy przyjęli świat takim, jaki jest: wszystko, co się zdarzyło, powinno było się zdarzyć, i obecnie również jest tak, jak być powinno; innej drogi nie ma. Jak wyglądałby świat, gdyby jakiejś grupie pitekantropusów nie przyszło do głowy – załóżmy – że to, czego używają i co konsumują, należy nie do każdego z osobna, lecz do wszystkich, ponieważ jest dla wszystkich jednakowo atrakcyjne i potrzebne? Albo gdyby nasi przodkowie woleli uniknąć wysiłku pracy i wieść nadal próżniaczy żywot nomadów? Albo gdyby któryś z nich nie wykazał się dostateczną dozą lęku, wyobraźni, ambicji czy inteligencji, by obwieścić reszcie – wmówić wszystkim – że jakieś wielkie stare drzewo to istota wyższa, „bóg”, którego można prosić o różne rzeczy?

To tylko przykłady. Motyl trzepoczący skrzydełkami w Chinach pokazuje przede wszystkim, że – zgodnie z efektem motyla – każdy trzepot skrzydeł motyla ma znaczenie, że nic nie jest ustalone raz na zawsze.

W tamtych wioskach – pierwszych miastach – możliwość przechowywania żywności przyniosła inną nadzwyczajną nowość: chwile wolne, wypoczynek. Ludzie nie musieli już całego swojego czasu poświęcać na zdobywanie pożywienia; wiedzieli, że ich jedzenie czeka na nich: rośnie na polach, tuczy się w zagrodzie. Mężczyźni i kobiety mogli teraz zajmować się innymi rzeczami: tkać, wyprawiać skóry, robić garnki, transportować towary, walczyć, rozmawiać, spać po obiedzie, spiskować, kochać się, zdradzać. Pojawiły się rozmaite zawody, zróżnicowania.

Samo istnienie rezerw sprawiło, że inni nabrali na nie ochoty. Należało zapewnić ochronę dóbr, z czasem niektórzy – najzręczniejsi, najsilniejsi, najbardziej ambitni – wyspecjalizowali się w tym. Społeczność postanowiła realizować potrzeby tych ludzi, pod warunkiem że będą jej bronić – w ten sposób zdobyli władzę.

Był to długi proces. Dzięki nadwyżce żywności niektórzy mogli całkowicie przestać się angażować w jej wytwarzanie, zamieszkać w wielkich domach – nieraz nazywanych przez nas pałacami – i zacząć gromadzić bogactwa; mieszkańcy miast stali się różni od mieszkańców wsi, bogaci od biednych. Nowe miejsca – pierwsze miasta – były coraz zamożniejsze. Ten, kto ma kontrolę nad spichrzem, kontroluje tych, którzy chcą zboże jeść. A skoro już ich kontroluje, pragnie tę kontrolę rozszerzyć: wymyślić struktury zapewniające mu utrzymanie władzy. Tu i ówdzie zaczynają się tworzyć pierwsze państwa.

Władza daje więcej władzy. Państwa mezopotamskie miały dostateczną siłę, żeby budować zapory i kanały na niespotykaną dotąd skalę, co z kolei pozwalało im na niespotykaną skalę siać i zbierać plony – zyskiwać coraz więcej żywności i coraz więcej władzy.

Formowały się klasy, zaznaczały nierówności, warstwy. Rzeczą absolutnie nową było to, że jedni mają co jeść, inni zaś wcale. Tradycyjnie głód lub sytość stawały się – w zbliżonym stopniu – udziałem całej hordy; teraz już tak nie było, a ci, którzy żywność wytwarzali – brudzili ręce w ziemi, zginali grzbiet, orząc skiby – byli zwykle tymi, którym zostawało najmniej.

Nowa sytuacja: oto jedni mają co jeść, inni nie.

Społeczeństwa zorganizowane wokół produkcji rolnej ograniczyły bogatą i złożoną dietę pierwszych ludzi do wyżywienia opartego na staple food – podstawowym produkcie – według modelu, jaki wciąż spotykamy w wielu ubogich społeczeństwach. Jeden gatunek zboża, określona bulwa stawały się dla znacznej części ludności tradycyjnym pożywieniem, powtarzającym się, codziennym – plus od czasu do czasu uzupełnienie w postaci sosu z dostępnymi warzywami lub kawałkiem mięsa pochodzącym z polowania bądź hodowli.

hunger-plate-ketchup-meat

Kurczak z KFC, pizza z Pizza Hut, frytki i hamburgery z McDonald’s – czy to nasze nowe, XXI-wieczne staple food?

Dostęp do żywności miało więcej ludzi, ale nie było to odżywianie prawidłowe. Ciekawe: wielka rewolucja neolityczna, wielki postęp techniczny, który jak nic innego odmienił historię człowieka, uczynił tych znacznie bardziej cywilizowanych ludzi słabszymi, mniej odpornymi. A do tego zmusił ich do pracy dla gospodarza od świtu do nocy.

Dieta ich przodków zajmujących się myślistwem i zbieractwem była bogata w składniki pochodzenia roślinnego; od czasu do czasu jadano też chude mięso. Pierwsi rolnicy zaczęli spożywać więcej węglowodanów i cukrów, a na dodatek o wiele mniej się ruszali. Organizmy to odczuły – w ciągu kilku stuleci chłopom ubyło około dwudziestu centymetrów wzrostu i około pięciu lat życia. Zwiększone spożycie cukru przyniosło kolejny efekt naszej kultury: próchnicę; praca na roli powodowała artretyzm. Pojawiły się też inne choroby, epidemie.

Tamci mężczyźni i kobiety byli o wiele inteligentniejsi, żyli w społeczeństwach nieskończenie bardziej skomplikowanych, mieli królów, bogów, prostytutki i żołnierzy, rozwijali wyobrażenia na temat świata, mnożyli się zawzięcie, ale zrobili się niscy i znacznie krócej żyli. Takie są dziwne paradoksy „postępu”. Nie byli już głodni – nie byli głodni nieustannie – ale zaczęli się źle odżywiać.

Postęp techniczny neolitu – wynalezienie rolnictwa – spowodował pogorszenie jakości żywienia, ale dzięki temu postępowi w ciągu czterdziestu stuleci liczba ludzi zwiększyła się czterdziestokrotnie.

Jaki jest zatem bilans? Albo inaczej: czy stan gatunku poprawia się, jeśli pogarsza się stan jego przedstawicieli?

Jednocześnie dieta przywódców i generałów, kapłanów i królów, cesarzy, bogów władających tymi nowymi ludami, stawała się coraz bardziej wymyślna. W tej to właśnie epoce, około dziesięciu tysięcy lat temu, pojawiła się różnica między strawą wyszukaną a prostą, między menu przywódcy, z wieloma produktami i daniami przyrządzanymi w wymyślny sposób – czasem już przez pierwszych fachowców – a miską chłopa, rzemieślnika czy żołnierza, który każdego wieczoru dostawał przygotowaną przez kobiety tę samą potrawę. Bogaci, żywiąc się w ten sposób, nabrali tuszy – kojarzonej odtąd z władzą – ubodzy zaś stali się chudzi, a chudość zaczęła być oznaką ubóstwa.

A głód oczywiście przetrwał w wielu miejscach.

Oparcie diety na jednym produkcie nie tylko pogorszyło strukturę wyżywienia, lecz przyniosło z sobą poważne niebezpieczeństwo. Ilekroć tego jednego, jedynego niemal produktu brakowało – z powodu suszy, wojny, powodzi, mrozu – przychodził straszliwy głód. Pierwszą znaną nam wzmianką o głodzie jest napis na grobie Egipcjanina Ankhtifiego, gubernatora jednej z prowincji Południa przed czterema tysiącami lat. Głosi on: „Górny Egipt umierał z głodu, tak że wszyscy zjadali własne dzieci”.

hunger-bread-wheat-grain

Wymyślono chleb. Produkcja chleba – zwykły wypiek chleba – jest osiągnięciem, za którym stoją tysiące lat poszukiwań i doświadczeń. Posiać nasiona, zebrać plon, zemleć ziarno, wyrobić ciasto, nadać mu kształt, wsadzić je do pieca, to w sumie cztery czy pięć niezwykle skomplikowanych procesów technologicznych – cztery czy pięć olśniewających odkryć służących temu, aby mieszkańcy rejonu Morza Śródziemnego mogli wytwarzać swój najbardziej charakterystyczny produkt. Tak typowy, że w IliadzieOdysei autor znany jako Homer mówi „zjadacze chleba”, gdy ma na myśli ludzi.

Pojawili się bogowie. Ludzie, zalęknieni, potrzebujący, uczynili sobie bogów. Jednym z zadań owych bogów – zadań najważniejszych – było zagwarantowanie dobrych zbiorów. Albo w najgorszym wypadku, kiedy nie było innej rady, nakarmienie wyznawców:

„I zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów (…): Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę.

Pan powiedział wówczas do Mojżesza:

Oto ześlę wam chleb z nieba, na kształt deszczu. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej” (Wj 16, 2-4).

Ulepszenie technik rolniczych spowodowało zwiększenie populacji, coraz liczniejsza więc rzesza ludzi musiała szukać nowych ziem, by zyskać źródło utrzymania. Czasem nowe ziemie nie były tak urodzajne jak poprzednie i trzeba było kombinować, wynajdywać nowe formy uprawy. Chłop karczował i wypalał pole, a popiół służył mu za nawóz; można było zbierać plony przez rok czy dwa. Kiedy ziemia się wyjaławiała, robił to samo na sąsiednim polu, i tak dalej. Po kilku latach mógł wrócić na pierwsze pole i rozpocząć cykl od nowa. System funkcjonował pod warunkiem, że do dyspozycji pozostawało dużo ziemi, nie było przeludnienia. Ludzi jednak przybywało i zaczęły się wielkie migracje – połączone z zajmowaniem kolejnych obszarów.

W rzymskim świecie śródziemnomorskim, gdzie nie pozostało wiele wolnej przestrzeni, chłopi uświadomili sobie, że sytuacja znacznie się poprawia, jeśli z uprawą ziemi łączy się hodowlę. Mięso zwierząt pozwalało uzupełniać dietę, ich nawóz użyźniał ziemię, a ich siłę pociągową można było wykorzystywać w pracy na roli. Równocześnie coraz bardziej konkurencyjna stawała się praca niewolnicza: niewolnicy byli zwykle tańsi niż zwierzęta, a nieraz bardziej wydajni.

Tymczasem w Azji rozszerzała się uprawa ryżu. W niektórych okolicach południowego wschodu, na południu Chin, w różnych częściach Indii, w Korei, Japonii plony zbierano dwa, a nawet trzy razy w ciągu roku. Dawało to dużo żywności, lecz wymagało zaangażowania wielu ludzi, którzy jednak mogli z tej pracy wyżyć. Daleki Wschód stał się najgęściej zaludnionym rejonem świata.

Idea rozróżnienia między żywnością sfer wyższych i niższych osiągnęła swoje apogeum w Rzymie. Uczty z czasów cesarstwa pozostają – wciąż jeszcze, dwa tysiące lat później – symbolem wyszukanej diety bogaczy. Uczta Trymalchiona opisana w Satyriconie, z wymionami zajęcy, gęśmi nadziewanymi ostrygami, językami flamingów i ptaszkami z mięsa wieprzowego, pozostaje najbarwniejszym przykładem tej różnicy. Jeśli sztuka gastronomiczna polega na przemianie naturalnego produktu w coś poddanego obróbce przez kulturę, owe ptaki z mięsa wieprzowego stanowią być może szczytowe osiągnięcie w tej dziedzinie: nie ulega zmianie sam kształt potrawy; zmienia się zwierzę, powstaje fałszywe. Natura zostaje poddana procesowi przyrządzania, przetwarzania.

Rzym wykreował także model żywienia funkcjonujący i w naszych społeczeństwach: pomoc żywnościową. Najpierw wszyscy obywatele – a w końcu wszyscy mieszkańcy – mieli prawo do otrzymywania, za darmo albo ze znaczną zniżką, podstawowych produktów – zboża, chleba, oliwy – w ramach państwowej ochrony przed głodem; czasem ta ochrona nie działała, ale często jednak tak.

„Tylko w Rzymie państwo karmi biednych ubogich. Na Wschodzie biedni uważani są za kłopot i jeśli nie mają za co kupić chleba, zostawia się ich, aby umarli z głodu” – pisał Marek Antoniusz w liście z lat trzydziestych I wieku przed Chrystusem.

Po raz pierwszy na tak dużą skalę zorganizowano globalny program pomocy żywnościowej. Zboże, które przywódcy rzymscy rozdawali ubogim, sprowadzane było z Sycylii albo Egiptu, oliwa z prowincji Hispania bądź z Syrii. Wiedzieli oni – mówili o tym – że jest to cena pokoju: wypłacali niejako trybut przyczajonemu wrogowi, który nigdy nie zasypiał – ludowi Rzymu.

Właśnie tam, w tamtej epoce, pojawiło się słowo powiązane z praktyką podstawowego rozdawnictwa: za każdym Rzymianinem posiadającym władzę szły posłusznie, korzystając w zamian za to z jego łask, setki, tysiące osób stojących niżej – klientów.

System ten miał ich przetrwać.

anton-von-werner-gastmahl-symposion

Obraz niemieckiego malarza Antona von Wernera „Das Gastmahl” (Uczta), fragment fresku „Symposion” (1877 r.).

1234

O Autorze

 > John Lennon „Imagine”: Imagine there’s no Countries... Imagine no Possession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... (Niestety, John, dziś żyjemy w innym świecie. Twoje idee, lepsze czy gorsze, zostały wypaczone). Mahatma Gandhi: Na początku cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Następnie z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.



Ruch Lotniczy nad Ziemią 24H

Artykuły w Kategoriach:

Poznaj Chiny

Pogoda

Warszawa
2017-10-18, 05:39
Mgła
8°C
Odczuwalna: 9°C
Ciśnienie: 1020 mb
Wilgotność: 100%
Wiatr: 0 m/s S
Prognoza: 2017-10-18
dzień
Przelotne zachmurzenie
21°C
noc
Przelotne chmury
11°C
 

Teleskop Hubble'a