2014-09-08
Kategoria: Ekonomia

Kapitalizm: tak, wypaczenia: nie! Prof. Ha-Joon Chang

Industry-CancelledPo piąte: musimy poważniej potraktować „produkcję”. Gospodarka postindustrialna to mit. Sektor wytwórczy wciąż jest żywotny.

Spadek produkcji przemysłowej w ostatnich kilkudziesięciu latach, zwłaszcza w USA i Wielkiej Brytanii, traktuje się – w erze postindustrialnej – jako rzecz nieuniknioną, a nawet ceni się ją jako przejaw postprzemysłowego sukcesu.

Jednak nie możemy żywić się ideami, bez względu na to, jak pięknie nie brzmiałaby „gospodarka oparta na wiedzy”. Co więcej, od zawsze żyliśmy w takiej gospodarce. To, co wiedzieliśmy, a nie to, co robiliśmy, decydowało o bogactwie albo biedzie krajów. Większość społeczeństw wciąż produkuje coraz więcej dóbr. Przede wszystkim dlatego, że wzrosła wydajność produkcji, więc dobra te staniały w porównaniu do usług. Mylnie zaś sądzimy, że dzieje się tak dlatego, iż dziś konsumujemy mniej dóbr niż w przeszłości.

Jeśli twój kraj akurat nie jest małym rajem podatkowym (status, który będzie coraz trudniej uzyskać po kryzysie z 2008 roku), takim jak Luksemburg czy Monako, albo drobnym krajem siedzącym na ropie, jak Brunei albo Kuwejt, to aby podniósł się w nim standard życia, musi poprawić się produkcja dóbr. Szwajcaria i Singapur, często wskazywane jako przykłady postindustrialnego sukcesu, to w rzeczywistości dwie z najbardziej uprzemysłowionych gospodarek świata. Poza tym większość usług o wysokiej wartości zależy od (a czasem pasożytuje na nim) sektora wytwórczego (na przykład finanse, doradztwo technologiczne). Usługi nie są łatwo wymienne – jeśli jakiś kraj rozbuduje nadmiernie ten sektor, naraża się na niebezpieczną nierównowagę bilansu handlowego. Ta zaś może utrudnić utrzymanie tempa wzrostu gospodarczego.

Mit postindustrialnej gospodarki opartej na wiedzy sprawił również, że niewłaściwie ukierunkowaliśmy inwestycje. Między innymi położyliśmy nadmierny nacisk na formalną edukację, której wpływ na wzrost gospodarczy okazuje się bardzo złożony i niepewny, oraz na rozwój internetu, którego wpływ na produktywność jest raczej skromny.

Inwestycje w „nudne” rzeczy, takie jak maszyny, infrastruktura i szkolenia pracowników, powinny stać się atrakcyjniejsze dzięki zmianom w systemie podatkowym (na przykład przyspieszona amortyzacja maszyn), dotacjom (na przykład na szkolenia pracowników) czy inwestycjom publicznym (na przykład w rozwój infrastruktury). Należy przekształcić politykę przemysłową tak, by promowała główne sektory wytwórcze z wysokim potencjałem wzrostu wydajności.

Industry-Graph

Po szóste: musimy przywrócić równowagę między finansami a „realną” działalnością.

Współczesna gospodarka nie przetrwa bez zdrowego sektora finansowego. Finanse odgrywają ważną rolę łącznika między momentem dokonania inwestycji a chwilą, kiedy można zacząć zbierać jej owoce. „Upłynniając” aktywa materialne, których cech nie można szybko zmienić, finanse pomagają nam również szybciej realokować zasoby.

Niemniej jednak, na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat finanse stały się przysłowiowym ogonem, który macha psem. Liberalizacja umożliwiła szybsze przepływy pieniędzy nawet między granicami krajów, pozwalając inwestorom oczekiwać szybszych zwrotów. W konsekwencji zarówno korporacje jak i rządy zostały zmuszone do wdrażania polityki szybkiego zysku bez względu na jej długoterminowe konsekwencje. Inwestorzy finansowi wykorzystali wyższą mobilność kapitału jako narzędzie do pozyskania większej części dochodu narodowego. Łatwiejsze przepływy finansowe przyniosły również rezultaty w postaci większej niestabilności finansowej i mniejszej pewności zatrudnienia (niezbędnej, by osiągać szybkie zyski).

Finanse należy spowolnić. Nie żeby cofnąć nas do czasów, kiedy dłużników zamykano w więzieniach, a małe warsztaty finansowano z własnych oszczędności. Jeśli jednak znacząco nie zmniejszymy różnicy w prędkościach reakcji finansów i realnej gospodarki, to nie wzmocnimy długoterminowych inwestycji i rzeczywistego wzrostu, ponieważ inwestycje w produkcję często wymagają dużo czasu, zanim zaczną przynosić owoce. Japonia przez czterdzieści lat stosowała protekcjonizm i subsydia rządowe, zanim jej przemysł motoryzacyjny odniósł międzynarodowy sukces, i to na rynku samochodów niższej klasy. Zanim Nokia zaczęła przynosić jakiekolwiek zyski w branży elektronicznej, musiało minąć siedemnaście lat. Jednak wraz z nasilającą się deregulacją finansów, świat zaczął funkcjonować w perspektywie znacznie krótszych horyzontów czasowych.

Opodatkowanie kosztów transakcji, ograniczenia międzynarodowych przepływów kapitału (zwłaszcza do i z krajów rozwijających się), większa kontrola fuzji i przejęć, to przykłady sposobów na spowolnienie finansów. Dzięki ich zastosowaniu finanse będą mogły wspomóc realną gospodarkę, a nie osłabiać ją, czy nawet wykolejać.

Po siódme: państwo musi być silniejsze i bardziej aktywne.

W ostatnich trzydziestu latach ideologowie wolnego rynku nieustannie powtarzali nam, że państwo jest częścią problemu, a nie rozwiązaniem kłopotów naszego społeczeństwa. Zdarzają się przypadki błędów popełnianych przez rządy – czasem spektakularnych porażek – ale zawodzą też rynki i korporacje. Ważniejsze jest to, że mamy wiele przykładów na skuteczną aktywność państwa w gospodarce. Jego rola powinna być poddana na nowo gruntownej ocenie.

Nie chodzi tu jedynie o zarządzanie kryzysowe, od 2008 roku widoczne nawet w takich krajach jak USA, deklarujących się jako gospodarki wolnorynkowe. Bardziej chodzi o tworzenie prosperującego, równego i stabilnego społeczeństwa. Demokratyczny rząd, mimo swoich ograniczeń i licznych prób osłabienia go – jest najlepszym dostępnym nam narzędziem godzenia sprzecznych oczekiwań obywateli, a co ważniejsze, również poprawy zbiorowego dobrobytu. Jeśli chcemy jak najlepiej wykorzystać rząd, musimy rozprawić się z niektórymi „kosztami alternatywnymi”, o których wciąż opowiadają wolnorynkowi ekonomiści.

Powiedziano nam, że silne państwo, które zbiera wysokie podatki dochodowe od bogatych i rozdziela je między biednych, jest niekorzystne z punktu widzenia wzrostu, zniechęca bowiem bogatych do wytwarzanie dochodu, a niższe klasy rozleniwia. Jednak gdyby to słabe państwo było korzystne dla rozwoju gospodarczego, wówczas wiele krajów rozwijających się, które takie słabe państwo opiekuńcze posiadają, powinno radzić sobie całkiem dobrze. Tak oczywiście się nie dzieje. Jednocześnie przykład skandynawski, gdzie silne państwo dobrobytu współwystępuje z dobrymi (a może nawet dzięki temu lepszymi) wynikami wzrostu gospodarczego, przekonuje nas, że pogląd o dobroczynnym wpływie słabego państwa na wzrost nie może być do końca słuszny.

Wolnorynkowi ekonomiści powiedzieli nam również, że aktywne (albo, jak to ujmują, natrętne) państwo jest szkodliwe dla wzrostu. Jednak wbrew rozpowszechnionej opinii, praktycznie wszystkie dzisiejsze bogate państwa korzystały z interwencji rządu, by się wzbogacić (jeśli wciąż nie jesteś co do tego przekonany, odsyłam cię do mojej wcześniejszej książki, Bad Samaritans). Dobrze zaplanowana i wdrożona interwencja rządu może podnieść dynamikę gospodarki, zapewniając lepszą podaż tych zasobów produkcyjnych, z których dostarczaniem rynki sobie nie radzą (R&D, szkolenia pracowników). Rząd może także wziąć na siebie część ryzyka związanego z projektami, które mogą przynieść wysoki zysk z punktu widzenia społecznego, a niski z prywatnego. W krajach rozwijających się interwencja rządowa może zapewnić przestrzeń, w ramach której nowe firmy, powstające w branżach raczkujących, mogą rozwijać swoje zdolności produkcyjne.

Musimy bardziej twórczo zastanowić się nad rolą państwa – jako nieodzownego elementu dynamicznego systemu gospodarczego, który jest stabilniejszy i który nie wytwarza nieakceptowalnych nierówności. To oznacza budowę lepszego państwa opiekuńczego, lepszego systemu regulacji (zwłaszcza systemu finansowego) i lepszej polityki przemysłowej.

Dane: Wikipedia, ONZ, Bank Światowy

Po ósme: światowy system gospodarczy musi „w niesprawiedliwy sposób” faworyzować kraje rozwijające się.

Z powodu ograniczeń narzucanych przez demokratyczną kontrolę, zwolennikom wolnego rynku w większości bogatych krajów trudno było wdrożyć wszystkie upragnione reformy. Nawet Margaret Thatcher nie mogła poważnie myśleć o rozwiązaniu National Health Service. W konsekwencji to kraje rozwijające się były przedmiotem prawdziwych eksperymentów w polityce wolnorynkowej.

Wiele biedniejszych krajów, zwłaszcza w Afryce i Ameryce Południowej – jeśli chciało dostać pożyczki od niektórych, wielbiących wolny rynek, międzynarodowych organizacji finansowych (takich jak MFW i Bank Światowy) i rządów bogatych krajów (kontrolujących obie te organizacje), zostało zmuszonych do przyjęcia rozwiązań wolnorynkowych. Słabość ich demokracji oznaczała, że można było w nich bardziej bezwzględnie wdrażać politykę wolnorynkową, nawet jeśli wiązało się to z cierpieniem wielu ludzi. Na tym polega największa ironia: ci, którzy najbardziej potrzebowali pomocy, najbardziej ucierpieli. Tendencja ta nasiliła się w ciągu ostatnich dwudziestu lat, wraz ze wzmocnieniem międzynarodowych regulacji w zakresie tego, co rządom wolno robić w celu ochrony i rozwoju własnych gospodarek (w biednych krajach taka ochrona jest bardziej potrzebna). Na znaczeniu zyskały organizacje takie jak WTO [Światowa Organizacja Handlu], BIS [Bank Rozrachunków Międzynarodowych] oraz różne dwustronne i regionalne umowy o wolnym handlu i inwestycjach. W konsekwencji politykę wolnorynkową wprowadzano znacznie bardziej skrupulatnie, rozwój zwolnił, gospodarki stały się mniej stabilne i zaczęły charakteryzować się o wiele większymi nierównościami dochodowymi niż gospodarki krajów rozwiniętych.

Światowy system gospodarczy powinien ulec całkowitej przebudowie, tak, by mógł zapewnić krajom rozwijającym się „przestrzeń polityczną”, w ramach której uzyskałyby one większą swobodę w kwestii wdrażania polityk zakrojonych na ich specyficzne potrzeby (kraje bogate mają znacznie większe możliwości naginania albo wręcz ignorowania międzynarodowych norm). Kraje rozwijające się potrzebują łagodniejszych reżimów regulacyjnych, zwłaszcza w odniesieniu do protekcjonizmu, inwestycji zagranicznych czy własności intelektualnej. Tego rodzaju narzędzia stosowały kraje bogate, kiedy same znajdowały się na wczesnych etapach rozwoju. Ich wdrożenie wymaga reformy WTO, zniesienia i/lub zmiany istniejących umów dwustronnych, dotyczących handlu i inwestycji między krajami bogatymi i biednymi, oraz zmian warunków przyznawania kredytów przez międzynarodowe organizacje finansowe i warunków udzielania pomocy zagranicznej przez kraje bogate.

Oczywiście, te rozwiązania oznaczają „pozytywną dyskryminację” krajów rozwijających się – jak mogłyby uznać niektóre bogate kraje. Jednak biedne kraje już tak bardzo ucierpiały z powodu wielu niekorzystnych dla nich rozwiązań zawartych w systemie międzynarodowym, że ulgi są im po prostu niezbędne do zredukowania dystansu.

* * *

Tych osiem zasad bezpośrednio przeczy wiedzy ekonomicznej uznawanej przez ostatnie trzydzieści lat. Niektórzy z was mogą z tego powodu odczuwać dyskomfort. Ale jeśli nie odrzucimy zasad, które już nas zawiodły, i które wciąż nas ograniczają, to czekają nas kolejne katastrofy podobne do ostatniego kryzysu. Jeśli tego nie zrobimy, to nie uczynimy niczego, by poprawić warunki życia miliardów ludzi cierpiących z powodu biedy i braku poczucia bezpieczeństwa, zwłaszcza – choć nie tylko – w świecie rozwijającym się. Najwyższy czas, byśmy poczuli się mniej komfortowo.

23-Things-Capitalism-Chang-Agree

Ha-Joon-Chang-23-Things-Book23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie, Ha-Joon Chang. Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2013. Tytuł oryginału: 23 Things They Don’t Tell You About Capitalism (2010). Przekład: Barbara Szelewa. Książka napisana jest w formie bardzo kontrowersyjnie wyglądających tez, np. „Pralka bardziej zmieniła świat niż internet”, co znakomicie ułatwia czytanie. Autor pochodzi z Korei Południowej, ma 51 lat i od 1990 r. wykłada ekonomię rozwoju na Uniwersytecie Cambridge. Jest autorem 13 książek, m.in. „Globalizacja, rozwój gospodarczy i rola państwa”. Dwie ostatnie – „Źli samarytanie” i „23 rzeczy, których wam nie mówią o kapitalizmie” – to światowe bestsellery.

Przedstawiony fragment to zaledwie 6,5% książki wydanej przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Przypuszczamy, że do jej zakupu nawet nie trzeba będzie nikogo szczególnie zachęcać, gdyż tematyka dotyczy w najwyższym stopniu każdego z nas, a świetna, wciągająca formuła powoduje, że przeczytasz ją do samego końca najprawdopodobniej w pierwszym podejściu, mimo że książka ma aż 352 strony.

1234

O Autorze

 > John Lennon „Imagine”: Imagine there’s no Countries... Imagine no Possession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... (Niestety, John, dziś żyjemy w innym świecie. Twoje idee, lepsze czy gorsze, zostały wypaczone). Mahatma Gandhi: Na początku cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Następnie z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.



SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Ruch Lotniczy nad Ziemią 24H

Artykuły w Kategoriach:

Poznaj Chiny

Pogoda

Warszawa
Przeważnie pochmurnie
18°C
Odczuwalna: 20°C
Ciśnienie: 1020 mb
Wilgotność: 63%
Wiatr: 3 m/s W
Prognoza: 2017-08-22
dzień
Częsciowo słonecznie, burze
18°C
noc
Częściowo pochmurno, burze
10°C
 

Teleskop Hubble'a