2016-10-20
Autor: nTIMES

Psychomanipulacja – nasz codzienny Matrix XXI wieku

Psychomanipulation-Ad-Marlboro-Man

Człowiek – zwierzę nie do końca racjonalne

Pratkanis i Aronson uważają, że przyczyną jest fakt podejmowania przez ludzi decyzji pod wpływem impulsu. Każdy z nas dobrze wie, że wizyta w supermarkecie prawie zawsze kończy się kupieniem przynajmniej jednej rzeczy niepotrzebnej.

Marketingowcy zastawiają na nas tzw. pułapki racjonalności.

Jak je rozpoznać? Oto one:

Słowa i slogany

Jak to się dzieje, że słowa mają taki wpływ na ludzi?

Otóż zauważono, że istnieją słowa atrakcyjne i mniej atrakcyjne! Dokładnie ta sama informacja podana w różny sposób może być zupełnie inaczej odebrana. Oto przykład dotyczący tego samego produktu – mięsa. Informacja, że mięso zawiera 25% procent tłuszczu działa odpychająco w porównaniu z podającą, że w jego skład wchodzi 75% mięsa chudego (analogia do szklanki „do połowy pustej” lub „do połowy pełnej”). Możliwość manipulowania pojęciami i słowami „w głowie” jest wykorzystywana przez marketing. To słowa definiują nasz świat, tworzą go (biblijne „Na początku było słowo”).

Podobną rolę pełni slogan, który stał się czymś uniwersalnym, podobnie jak obraz. Zwroty takie jak: „I’m lovin it”, czy „Nokia – connecting people” stanowią równie mocne przesłanie marketingowe jak obraz. Nie istnieją dla nich bariery językowe (częściowo je pokonują), są znane na całym świecie i wszędzie kojarzą się z firmą. Wchodzą do powszedniego języka. Identyfikujemy się z nimi, również poza zasadą racjonalności.

Wiarygodność komunikatu

To kolejny sposób na przyciągnięcie klienta. I tu znowu reklamodawcy wykorzystują impuls. Aktor w roli „autorytetu” przekonujący nas o lokatach finansowych albo doradzający jaki lek przeciwbólowy wybrać. To zjawisko powszechne – bo wcale nie chodzi tu o wiarygodność, ale o sympatię!

Podobnie działa spot z piłkarzem, bożyszczem stadionów, zajadającym pewien rodzaj chipsów. Tu też działa sympatia, ale tez możliwość zrównania i zidentyfikowania się z idolem.

Opakowanie produktu

To też część strategii. Przykład podawany przez Pratkanisa i Aronsona pokazuje kolejną pułapkę racjonalizacji. Tym razem wpadają w nią troskliwi (i rozsądni) rodzice. Mama z córeczką kupują płatki śniadaniowe. Dziecko sięga po kolorowe pudełko z wizerunkiem bohaterów kreskówek. Mama – po utrzymane w brązowych, „ekologicznych” barwach. Okazuje się, że w płatkach dla dzieci jest cukier, w tych dla dorosłych – nie. Oczywiście matka jest przekonana, że „ekologiczne” jest zdrowsze. I… jest w błędzie! Laboratoryjne badania wykazały, że te dziecięce, mimo zawartości cukru, dostarczają więcej energii i składników odżywczych niż brązowe, które w dodatku zawierają… tłuszcz i podnoszą ciśnienie.

Goebbels nadal żywy

Coraz więcej reklam pokazywanych jest w trzech wersjach: jako reklama telewizyjna – pełna, radiowa – wyłącznie dźwięk i na plakatach – obraz.

Atakowani jesteśmy przez ten sam przekaz w każdej sytuacji, tysiące razy.

Badania laboratoryjne wykazały, że im częściej dana osoba ma kontakt z jakąś rzeczą, tym bardziej ta rzecz staje się atrakcyjna.

Słynne powiedzenie o kłamstwie powtarzanym tysiąc razy, które staje się prawdą, pasuje tu jak ulał.

Możemy się na reklamy obrażać, ale na pewno od nich nie uciekniemy. Warto przy tym zauważyć, że już od lat 60. XX wieku, stają się one czymś więcej niż tylko „chwytem”, ale zupełnie nową jakością, wartością samą w sobie.

Ikony reklamy: od Warhola do Benettona

Punktem przełomowym w dziejach reklamy był moment, kiedy w 1962 roku Andy Warhol pokazał swój obraz przedstawiający 32 puszki zupy firmy Campbell’s.

Zaczęto wtedy po raz pierwszy mówić o ikonach reklamy i tworzyć ich rankingi.

Za najważniejszą uważa się oczywiście wyżej wspomnianą (wygląd puszek pozostał niezmieniony do dziś).

Zaraz za nią plasuje się Marlboro Man – przystojny kowboj na reklamie papierosów – genialna manipulacja łącząca palenie z takimi męskimi cechami jak sprawność fizyczna, „twarde” życie na otwartej przestrzeni.

Kolejna ikona to „Orwell z jabłkiem” – świetny pomysł Steve’a Jobsa związany z promocją nowego komputera osobistego Macintosh (wykorzystano fakt, że pojawił się w roku 1984, będącym tytułem powieści George’a Orwella). Spot wyreżyserowany przez Ridley’a Scotta pokazuje produkt Apple jako sposób ucieczki przed Wielkim Bratem (IBM).

Święty Mikołaj z Coca-Colą. To wyjątkowo jaskrawy dowód na Wielką Manipulację, której wszyscy jesteśmy ofiarami – za sprawą tej właśnie reklamy w umysłach ludzi na całym świecie, dostojny biskup z Bizancjum stał się dziadkiem-poczciwiną w czerwonym kabaciku obszytym białym futerkiem (kolory Coca-Coli) – w wersji oryginalnej oczywiście z butelką.

Wujek Sam, Uncle Sam – postać przypominającego Abrahama Lincolna, starca w cylindrze w barwach flagi amerykańskiej, ucieleśnienie państwa, obecna jest prawie wszędzie, szczególnie w Stanach. Skąd Uncle Sam? Pochodzenie nazwy jest zagadką. Prawdopodobnie w ten sposób, żartobliwie, rozwinęli żołnierze skrót U.S. widniejący na paczkach z żywnością i innymi dobrami przesyłanymi im na front w czasie wojny 1812 roku z Wielką Brytanią.

Ronald McDonald – znak rozpoznawczy firmy (obok logo). Ronald jest klaunem, otacza go tłum przyjaciół, z którymi tworzy własny świat – adresatem tego chwytu marketingowego z 1963 roku są oczywiście dzieci, ale cel, umocnienie marki, został osiągnięty.

Ad-UCBenetton-Unhate

Chcesz sprzedać? Szokuj!

Najlepiej przyciągać przez szokowanie – do takiego wniosku doszli marketingowcy United Colors of Benetton, marki włoskiego przedsiębiorstwa odzieżowego Benetton Group.

W swojej filozofii „shock sells” postawili na trzy proste zasady: a) nie promują konkretnych produktów, b) strategia kierowana jest wyłącznie do świata zachodniego (czyli naszego kręgu kulturowego), c) głównym celem są młode kobiety. I to je właśnie postanowili zaszokować. Ideą było oddziaływanie na ich wrażliwość poprzez odniesienia do problemów tego świata, w sposób niekonwencjonalny.

W ten sposób na wielkich billboardach i w kolorowej prasie zobaczyliśmy drażliwe tematy tabu: księdza całującego się z zakonnicą – celibat; kolejkę skazańców do krzesła elektrycznego – kara śmierci; czarnoskórą kobietę karmiącą białe dziecko – rasizm, a także przywódców państw lub religii niepozostających ze sobą „w braterskiej przyjaźni”.

Oliviero Toscani, włoski skandalista i autor wszystkich zdjęć i książki pod cytowanym wcześniej tytułem „Reklama – uśmiechnięte ścierwo” mówi z typowym dla niego cynizmem:

Największa kampania reklamowa w historii została zapoczątkowana przez Jezusa Chrystusa pod sloganem: „Kochaj bliźniego swego” i miała przyciągające uwagę logo: krzyż.

I dodaje: „Wykorzystuję potencjał, siłę oddziaływania oraz okazję do zaprezentowania pogardzanej i niewyzyskanej gałęzi sztuki, jaką jest reklama”. Chce też, byśmy pozbyli się złudzeń: „Reklama zastąpiła wiarę”, choć o dziwo, dość trzeźwo ocenia konsumpcjonizm: „Fast-food zaspokaja głód, ale jest tym samym dla smakosza, czym burdel dla miłości”.

Marketing, czyli sposób na podbicie świata

Odsądzana od czci i wiary reklama jest jednak tylko narzędziem szerszego zjawiska – marketingu. Najkrótsza jego definicja brzmi: „Zaspokajać potrzeby, osiągając zysk”.

Według AMA (Amerykańskiego Stowarzyszenia Marketingu) marketing to „działania, zespół instytucji i procesów służących tworzeniu, komunikowaniu, dostarczaniu i wymianie produktów, które mają wartość dla klientów, partnerów i społeczeństwa”.

Trzy podstawowe zasady działania to: orientacja na nabywcę, integracja działań i zyskowność.

Marketing zakłada działanie długofalowe, rozłożone w czasie (tak jest też na przykład przy działalności PR-owskiej).

Instrumenty działania w literaturze określa się jako 4-P, od pierwszych liter angielskich słów: product (produkt), price (cena), place (miejsce) i promotion (promocja).

Instrumenty promocji to, jak już wspomniano, reklama i public relations.

Public relations, czyli czarny koń manipulacji

Public relations (PR, spolszczone „pijar”) polega, zgodnie z definicją, „na kształtowaniu stosunków publicznie działającego podmiotu z jego otoczeniem”.

Celem działań PR jest pozytywny wizerunek, akceptacja i życzliwość wobec firmy lub osoby.

Narzędzia PR to relacje z mediami i ich monitorowanie, organizacja imprez (tzw. eventów).

PR wbrew pozorom nie jest niczym nowym. Już w latach 20. XIX wieku znane było powiedzenie, obowiązujące do dziś:

„Nieważne co o mnie mówią, ważne, żeby poprawnie wymawiali nazwisko”.

Public relations jako narzędzie marketingowe – w odróżnieniu od reklamy – ma pomagać w długofalowym procesie budowania pozytywnego wizerunku firm lub osób.

Oddzielną formą jest „czarny PR”, antyreklama lub negatywna kampania wyborcza, czyli system działań propagandowych i manipulacyjnych mających na celu dyskredytację firmy lub osoby (często polityka).

PR-owcy oficjalnie głoszą, że jest to zjawisko nieetyczne i zgodnie zaprzeczają jego istnieniu.

Fakty, znane również z polskiego życia publicznego przeczą temu twierdzeniu. W 1998 roku na przykład media podały informację, jakoby w zupkach w proszku firmy Amino wykryto salmonellę. Producent poniósł oczywiście znaczne straty, zupki wycofano. Przeprowadzone badania laboratoryjne wykazały, że salmonelli w zupkach nie było… Ale „mleko się wylało”, w opinii publicznej utrwaliła się zbitka pojęciowa łącząca niebezpieczną bakterię z nazwą firmy.

Jej szefowie mogli się pocieszać, że za pomocą czarnego PR-u zwalczano konkurencję już ponad tysiąc lat wcześniej. Podaje się tutaj przykład chińskiego cesarza Wen Ti, który wykorzystał tę metodę do zwalczania rywala do tronu. Władca kazał wydrukować i upowszechnić ulotki, w których zarzucał mu wszelkie rodzaje niegodziwości. W 1796 roku kandydaci na Prezydenta USA, John Adams i Thomas Pinckney oskarżali się nawzajem m.in. o zamiar przywrócenia monarchii, morderstwa, sutenerstwo i defraudację.

Klasycznym przykładem czarnego PR-u jest słynna „afera rozporkowa”, z prezydentem USA, Billem Clintonem i jego asystentką, Moniką Lewinsky w rolach głównych. Lewinsky twierdziła, że między nią a Clintonem doszło do stosunku seksualnego, oskarżony zaprzeczał. Sprawa jego dalszego pozostania w Białym Domu stanęła na ostrzu noża. Ostatecznie intryga republikanów dała wręcz przeciwne rezultaty niż zamierzone; popularność prezydenta nawet wzrosła!

O ile konsumpcjonizm od końca II wojny światowej do lat 90. ubiegłego wieku dotyczył tylko krajów zachodnich, to tzw. zimna wojna polegająca głównie na wojnie psychologicznej, objęła cały świat.

Psychomanipulacja 2.0

Metody psychomanipulacji stawały się coraz bardziej wyszukane, a ona sama – przedmiotem badań naukowych.

Z naukowego punktu widzenia psychomanipulacja to ingerencja w sferę poznawczą i emocjonalno-motywacyjną jednostki dla uzyskania wybranych celów. Każda manipulacja dąży do odebrania wolności wyboru poprzez zakamuflowane działanie, z którego nie zdajemy sobie sprawy.

W psychologii społecznej wyróżniono dwa rodzaje psychomanipulacji – powierzchowną – czyli taką, z którą spotykamy się wszyscy na co dzień, „niewinną”, mającą na celu skłonienie nas np. do nabycia jakiegoś produktu oraz znacznie bardziej niebezpieczną – psychomanipulację głęboką, której celem jest wpływanie na istotne sfery życia człowieka – życie zawodowe, rodzinne czy społeczne. Stosują ją m.in. firmy w stosunku do swoich pracowników w celu pogłębienia lojalności wobec przedsiębiorstwa. Typowym przykładem psychomanipulacji głębokiej są tzw. związki toksyczne, w którym jeden z małżonków (partnerów) znęca się nad drugim.

PSYCHOMANIPULACJA MIĘDZY NAMI

Manipulation-Toxic-Relations

Związki toksyczne

Problem oceny toksyczności związku polega m.in. na tym, że bardzo trudno określić, kiedy w rzeczywistości mamy z nią do czynienia. Kiedy relacja, w której pozostajemy, uszczęśliwia nas i wzmacnia, a kiedy – przeciwnie – nie tylko nie czujemy się w niej dobrze, ale jesteśmy systematycznie upokarzani, dręczeni, niszczeni?

Sprawa jest prosta, gdy w grę wchodzi przemoc fizyczna. Ale gdy chodzi o „coś mniej”? (co w rzeczywistości znaczy WIĘCEJ, bo ból fizyczny przemija z czasem – ale ból psychiczny – wywołany np. systematycznym upokarzaniem, już nie). I jak uchwycić tę cienką linię, oddzielającą strefę, kiedy przemocy jeszcze nie ma, od tej, kiedy już jest?

Czy kobieta, która wracając z pracy, często narzeka na szefa i za każdym razem słyszy: „Nie przejmuj się” jest ofiarą przemocy? Czy jest nią mężczyzna regularnie wyśmiewany na imprezach towarzyskich przez swoja partnerkę?

Część psychologów uważa, że jesteśmy ofiarami przemocy psychicznej wtedy, kiedy czujemy się w związku coraz gorzej, coraz bardziej nieszczęśliwi.

Jeżeli tak jest, co należy zrobić?

Wiele osób odreagowuje, pisząc bloga. To bywają pasjonujące lektury. Są osoby, które wytrzymują w toksycznych związkach nawet kilkadziesiąt lat!

Specjaliści twierdzą, że chociaż ofiarami nadal najczęściej są kobiety, ale też to one lepiej sobie radzą w tej sytuacji.

Dlaczego?

Otóż panie potrafią mówić o swoich uczuciach, przeżyciach, nawet tych najbardziej intymnych. Mężczyznom opowiadanie o takich sprawach przychodzi z największym trudem, cierpią w milczeniu.

Tymczasem rozmowa z zaufaną osobą może wiele pomóc. Po pierwsze działa jak seans psychoterapeutyczny, po drugie pozwala na spojrzenie na siebie i na całą sytuację z dystansu.

Ale kiedy zwierzanie się przyjaciółce, czy pomoc psychologa okazują się niewystarczające, a przemoc przybiera coraz gwałtowniejsze formy (również psychiczną!), pozostaje już tylko zwrócić się o pomoc przewidzianą prawem.

Obok przemocy fizycznej i psychicznej odnotowuje się na niebieskich kartkach także wyzyskiwanie seksualne. Od trzech lat w Polsce (bo w 2012 roku nie odnotowano jeszcze żadnego takiego przypadku) pojawiło się zupełnie nowe zjawisko – przemoc ekonomiczna. Polega ona na wykorzystywaniu pieniędzy do upokarzania lub uzależnienia od siebie drugiej osoby. Ofiarą jest przeważnie gorzej zarabiający partner, często osoba starsza. Nękanie polega na zmuszaniu do drastycznych oszczędności, wydzielaniu jedzenia, a nawet… papieru toaletowego.

Przyjmuje się, że niewywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego również jest formą przemocy ekonomicznej.

Codzienność

W codziennym życiu zawodowym, rodzinnym, społecznym (naszym osobistym mikrokosmosie) jesteśmy WŁASNYMI MARKETINGOWCAMI – bo czym innym niż najczystszą propagandą na temat własnej osoby jest nasze CV? Stosujemy tu tę samą od wieków zasadę – „cel uświęca środki”.

Bywamy też TOWAREM, bo czy makijaż kobiet nie jest swego rodzaju opakowaniem, mającym przyciągnąć uwagę? (czasem lepiej go nie zdejmować) 🙂 Tak samo postępują mężczyźni: biznesmeni czy politycy, którzy stosują swój własny „dress code” – garnitur i krawat – chwyt marketingowy, logo, z którym pokazując się, deklarują przynależność do elitarnej grupy (w oficjalnych okolicznościach mężczyźni upodabniają się do siebie, odwrotnie – kobiety. Czyżby to był ich atawistyczny odruch wojownika z czasów, gdy wszyscy nosili podobne zbroje?). Manipulujemy wyobrażeniami otoczenia o sobie, często sami będąc manipulowanymi – np. przez partnera albo partnerkę. Jakże też nierzadko obie płcie, szczególnie w luźnych kontaktach, wiążą „dostęp do seksu” z… hmm, różnymi prozaicznymi, acz cennymi małymi lub dużymi gadżetami?

Diamonds-for-Her-Couple

Psychomanipulację głęboką – najbardziej perfidne metody, doprowadzające do całkowitej utraty wolnej woli przez jednostkę stosują też sekty. To m.in. tutaj stosuje się głęboką infiltrację psychiki tzw. pranie mózgu. Ale nie tylko.

12345

O Autorze

 > John Lennon „Imagine”: Imagine there’s no Countries... Imagine no Possession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... (Niestety, John, dziś żyjemy w innym świecie. Twoje idee, lepsze czy gorsze, zostały wypaczone). Mahatma Gandhi: Na początku cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Następnie z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.



Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Pogoda

Warszawa
Częściowo pochmurno
20°C
Ciśnienie: 1000 mb
Wilgotność: 93%
Prędkość wiatru: 3 m/s NE
Prognoza: 2017-06-28
dzień
Częsciowo słonecznie, burze
28°C
noc
Częściowo pochmurno, burze
19°C
 

Teleskop Hubble'a