2014-12-25
Kategoria: Cywilizacja

Sokrates – Autorytet, który „wiedział, że nic nie wie”. Są jeszcze tacy?

Socrates-Statue

Najuczciwiej było by powtórzyć za Mistrzem „wiem, że nic nie wiem” 1 i na tym zakończyć artykuł. A jednak spróbujemy opisać i przybliżyć, piórem niemieckiego filozofa i psychiatry, egzystencjalisty Karla Jaspersa, sylwetkę tego niepowtarzalnego Człowieka, którego, jak wielu innych wielkich umysłów na tym naszym nieszczęsnym ziemskim „łez padole”, za życia nie zauważono i nie doceniono, i – jak by tego było mało – skazano na śmierć.

1. Dane biograficzne (469-399 p.n.e.)

Ojciec Sokratesa był kamieniarzem, a matka akuszerką. Nie był on wszak szlachetnie urodzony, choć był obywatelem Aten. Niewielki spadek i zasiłki państwowe udzielane wszystkim Ateńczykom (zapomogi teatralne itp.) zapewniały mu, przy skromnym trybie życia, materialną niezależność. Wypełniając obowiązek żołnierski, walczył jako hoplita w okresie II wojny peloponeskiej w bitwach pod Delion i Amfipolis. Wywiązywał się z obowiązków politycznych, przewodnicząc Radzie w roku 406 p.n.e.; bronił prawa, występując przeciw żądaniom rozwścieczonego tłumu stracenia wodzów bitwy u wysp Arginuz. Nigdy nie zabiegał jednak o zdobycie znaczącej pozycji państwowej czy wojskowej. Żona Sokratesa – Ksantypa – nie odgrywała w jego życiu ważniejszej roli.

Socrates-Face-thumbCo ciekawe, znamy wygląd Sokratesa; jest pierwszym filozofem, którego poznajemy w jego rzeczywistej postaci. Był szpetny, miał wyłupiaste oczy. Zadarty nos, grube wargi, krępa budowa ciała i wielki brzuch upodabniały go do sylenów i satyrów. Ten jego brak urody fizycznej jest wręcz anegdotyczny. W czasach, w których najbardziej ceniono piękne ciała i regularne rysy twarzy wygląd Sokratesa sprawiał, że myślało się o ironii losu, że tak wielki mózg zamknięty w był w tak nędznym na oko człowieku. Cieszył się żelaznym zdrowiem, z łatwością znosił przeto trudy i zimno.

Arystofanes-ChmurySokratesa znamy jako człowieka starszego, o jego młodości nie wiemy w zasadzie nic. Dorastał w Atenach, które po wojnach perskich przeżywały okres rozwoju, były bogate i potężne. Kiedy wybuchła nieszczęsna wojna peloponeska (431 rok p.n.e.), miał prawie czterdzieści lat i dopiero wówczas stał się postacią powszechnie znaną. Najwcześniejszym udokumentowanym przekazem są wyszydzające go Chmury Arystofanesa (423 rok p.n.e.). Był świadkiem upadku i katastrofy Aten (405 rok p.n.e.). Siedemdziesięcioletniemu Sokratesowi [demokratyczna] społeczność ateńska wytoczyła proces, oskarżając go o bezbożność. Zmarł w 399 roku p.n.e. po wypiciu cykuty.

2. Rozwój duchowy

Jego rozwój duchowy możemy prześledzić jedynie pośrednio. Sokrates znał filozofię naturalną [fizykę – termin filozofia naturalna w języku angielskim jest do dziś, np. w Oksfordzie, synonimem fizyki – red.] AnaksagorasaArchelaosa, był świadkiem powstania sofistyki, którą zgłębił. Obie mu jednak nie wystarczały – filozofia naturalna nie mogła przyjść z pomocą ludzkiej duszy, sofistyka zaś swą metodą kwestionowania mogła osiągnąć wiele, ale zaprzeczała wszystkiemu, co zostało uznane w tradycji za pewnik, bądź błądziła w nowej, iluzorycznej wiedzy. W tej burzy intelektualnej nie znajdował Sokrates żadnej nowej, zadowalającej teorii czy metody.

W pewnym momencie musiał się dokonać w Sokratesie zwrot. Gdy uświadomił sobie, że dla poszukiwań odpowiedzi na istotne pytania filozofia naturalna jest bezwartościowa, a sofistyka destruktywna, zrozumiał, że prawda nie jest określoną odrębnością. Stał się świadom swego powołania, boskiego nakazu. Będąc go pewnym na wzór proroków, w przeciwieństwie do nich niczego nie głosił. Nie przekazywał ludziom poleceń bogów. Nakazem Sokratesa było wspólne poszukiwanie z drugim człowiekiem – nieustępliwe zapytywanie, przetrząsanie każdej kryjówki; nie żądał on przy tym wiary w cokolwiek lub w niego samego, ale wymagał myślenia, zadawania pytań i podejmowania prób, które pozostawiały jednostkę zdaną na siebie. Poznanie prawdy i dobra zależy wyłącznie od usamodzielnienia, zatem tenże sposób myślenia musi przyjąć najpierw on sam – ten, kto chce kierować się prawdą.

3. Dialog

Dialog był dla Sokratesa fundamentalną rzeczywistością jego życia: dyskutował z rzemieślnikami, mężami stanu, artystami, sofistami i heterami. Jak wielu Ateńczyków, życie spędzał na ulicy, na rynku, w gimnazjach, uczestnicząc w ucztach. Było to życie wypełnione rozmową z każdym. Forma tego dialogu miała dla Ateńczyków nową jakość, była zupełnie niezwykła, poruszająca, niepokojąca, sięgająca najgłębszych obszarów duszy. Jeśli rzeczywistość rozmowy była dotąd sposobem życia wolnego Ateńczyka, to teraz – jako sokratyczna metoda filozofowania – stała się czymś innym. Z natury rzeczy była czymś nieodzownym dla samej prawdy, która odsłaniała się przed jednostką za pośrednictwem drugiego człowieka. Aby zyskać jasność myśli, Sokrates potrzebował ludzi i był przekonany, że oni (przede wszystkim młodzież) również go potrzebują. Sokrates pragnął wychowywać.

Plato-Face-thumbWychowanie nie jest dla niego przypadkowym procesem wywołanym przez wiedzącego w niewiedzącym, ale jest żywiołem, w którym jednostki, dochodząc wspólnie do prawdy, osiągają samopoznanie. Młodzieńcy pomagali mu, jeśli on chciał im pomóc. Odbywało się to metodą odkrywania problemów w rzeczach na pozór oczywistych, pobudzania wątpliwości, zmuszania do myślenia, uczenia poszukiwania, stawiania pytań i nieuchylania się przed odpowiedziami, na gruncie podstawowej wiedzy, że to prawda łączy ludzi. Na tym fundamencie powstało po śmierci Sokratesa 35 pism w formie dialogów, napisanych prozą o charakterze lirycznym, których autorem był inny wielki filozof ateński Platon (427 p.n.e. – 347 p.n.e.).

Platon-Obrona-SokratesaSokrates nie występuje przeciwko całemu ruchowi solistycznemu, jak później Platon – nie tworzy politycznego ugrupowania, nie propaguje swych idei, nie broni ich, nie zakłada zinstytucjonalizowanej szkoły filozoficznej. Nie formułuje programu reformy państwa ani systemu wiedzy. Nie występuje na forum publicznym, nie uczestniczy w wiecach. W dziele Platona Obrona Sokratesa 2 stwierdza: „zawsze zwracam się do jednostki” i natychmiast to ironicznie uzasadnia – nie jest bezpieczne życie tego, kto otwarcie i uczciwie występuje przeciw tłumowi. A zatem ten, kto pragnie być obrońcą słusznej sprawy i chce się choć jakiś czas ostać, musi ograniczyć się do kontaktów z indywiduami. Możemy to rozumieć w szerszym kontekście: fałsz aktualnego ustroju politycznego – obojętnie, czy dotyczy on porządku demokratycznego, arystokratycznego, czy tyranii – nie może być usunięty działaniami o charakterze politycznym. Warunkiem poprawy jest wychowanie jednostki poprzez samodzielne kształtowanie charakteru, aby na drodze poznania, które jednocześnie jest wewnętrznym działaniem, i poprzez wiedzę, która jest cnotą, urzeczywistniła się istota człowieka. Kto staje się prawym człowiekiem, ten staje się zarazem prawym obywatelem.

Ponadto chodzi o samą jednostkę, niezależnie od jej sukcesów i wpływów w państwie. Niezależność tego, kto panuje nad sobą (eukrateia), i rzeczywista wolność dojrzewająca wraz ze zrozumieniem stanowią ostateczny grunt, na którym człowiek staje przed bóstwem.

4. Istota sokratejskiego życia

Jeśli filozofia jest „nauką”, Sokrates nie jest filozofem. W kontekście dziejów filozofii greckiej, rozumianych jako historia spekulatywnych stanowisk, nie ma dla niego miejsca. Filozofia sokratejska to podążanie-w-myśleniu [das Auf-dem-Wege-Sein im Denken] z towarzyszącą mu wiedzą niewiedzy. Sokrates zna granice, gdzie kończy się dowodzenie, a ostaje się w jasnym blasku substancja we wszelkim zapytywaniu, z której może on czerpać.

Substancją jest pobożność Sokratesa, żywiąca się, po pierwsze, nadzieją, że prawda objawi się w obliczu niewzruszonych pytań i w obliczu uczciwej świadomości niewiedzy unaoczni się potrzebna do życia mądrość. Po drugie, wyraża się ona wiarą w bogów i boskość polis. Po trzecie zaś, przemawia ona przez Daimoniona, głos sumienia.

Po pierwsze: Kiedy w dialogu Platona Menon rozmawia z Sokratesem o cnocie (arete), zapędzony pytaniami Sokratesa w ślepy zaułek mówi: „[Zanim Cię spotkałem, Sokratesie,] słyszałem, że i sam pogrążony jesteś w wątpliwościach i innych doprowadzasz do zwątpienia… zaczarowałeś mnie i opętałeś jakimś magicznym napojem, tak że stałem się pełen wątpliwości… zdajesz się tak z wyglądu, jak i pod innymi względami, zupełnie podobny do tej płaskiej ryby morskiej zwanej drętwikiem. Sprawia bowiem ona, że ten, kto się do niej zbliży i jej dotknie, drętwieje… Gdybyś bowiem jako cudzoziemiec uczynił coś podobnego w innym państwie, byłbyś zatrzymany jako czarownik”. Sokrates mówi na to: „Co do mnie, jeśli drętwik powoduje odrętwienie siebie samego tak jak i innych, jestem do niego podobny, jeśli jest inaczej, to nie. Nie jest bowiem tak, że ja budzę w innych wątpliwości, sam nie mając żadnych, ale dlatego, że mam ich więcej niż inni”. W identycznej sytuacji Teajtet stwierdza: mąci mi się w głowie, a Sokrates odpowiada: to początek filozofii.

Paradoks Menona. Po nie do końca udanej próbie zdefiniowania, czym jest prawdziwa cnota, Menon wyraża pogląd znany od tego czasu jako paradoks Menona, który rezonował szeroko w filozofii: „Szukać wiedzy to absurd, ponieważ albo już wiesz i wtedy nie ma czego szukać, albo nie wiesz, czego szukasz, a wtedy trudno oczekiwać, że to znajdziesz”. (Wikipedia).

Menons-Geometrics-ProblemZrozumienie wyrasta z bezradności. Przykładem tego jest Menon: Jego niewolnik, odpowiedziawszy zrazu pewnie na pytanie geometryczne (kwadrat zbudowany na przekątnej ma powierzchnię dwukrotnie większą), spostrzega swą niewiedzę i popada w zakłopotanie. Dalsze pytania prowadzą go jednakże do prawidłowego rozwiązania. Zgodnie z tym przykładem prawda objawia się w rozmowie – chociaż rozmówcy jeszcze jej nie znają, ona jest i kieruje nimi, a oni krążą wokół niej.

Sokrates pragnie zainicjować wysiłek poszukiwania, któremu towarzyszy wszakże wiara w znalezienie. Porównuje tę czynność (Teajtet) do sztuki położniczej. Teajtet nie zna odpowiedzi i sądzi, że sam nie jest zdolny do niej dotrzeć, nie otrzymał jej również od innych, „a mimo to nie mogę uwolnić się od pragnienia poznania jej”. „Z boleścią rodzisz”, mówi Sokrates, „dlatego, żeś nie pusty, a masz płód w sobie”. Następnie Sokrates opisuje przebieg rozmowy z młodzieńcami. Podobnie jak akuszerka rozpoznaje, czy doszło do ciąży, czy też nie; zna sposób na wywołanie i łagodzenie bólów, może odróżnić prawdziwy poród od poronienia. Na tej zasadzie bada, czy młodzieńczy umysł wyda owoc ciąży fałszywej bądź urojonej. Sam Sokrates jest wyjałowiony z mądrości, słusznie zatem czyni mu się zarzut, że stawia jedynie pytania. „Odbierać płody bóg mi każe, a rodzić nie pozwoli”. Dlatego wszyscy ci, którzy obcują z Sokratesem, pozornie poszerzają jedynie swoją niewiedzę, uwalniają się wyłącznie od wiedzy iluzorycznej. Toteż „niejeden zrazu, ale wszyscy w miarę jak dłużej z sobą jesteśmy, jeżeli tylko bóg pozwala, dziwna rzecz, ile zyskują we własnej i cudzej opinii. I to jasna rzecz, że ode mnie nikt z nich niczego się nigdy nie uczył, tylko w sobie każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia. A od połogu jest bóg – i połóg to moja robota”.

Sokrates sam nic nie daje, lecz pozwala odkrywać swemu rozmówcy, uświadamiając pozornie wiedzącemu jego niewiedzę. Tym sposobem pozwala jemu samemu odkryć i wydobyć z przedziwnych głębin prawdziwą wiedzę, którą ów już posiadał, nie zdając sobie z tego sprawy. Mówi tym samym, że poznanie każdy musi osiągnąć sam z siebie; nie można go przekazać tak jak towar – można je tylko obudzić. Poznanie, jeśli do niego dochodzi, jest przywołaniem w pamięci wiedzy jakby prehistorycznej. Tłumaczy to, dlaczego mogę filozofować, nie posiadając wiedzy. Jedna z myśli sofistycznych brzmiała: mogę szukać wyłącznie czegoś, co wiem; jeśli to wiem, nie muszę tego szukać; jeśli tego nie wiem, nie mogę tego szukać. Poprzez filozofię poszukuję czegoś, o czym w sposób nieświadomy wiem, zachowując to w sferze pamięci prehistorycznej, teraz zaś pragnąłbym ujrzeć to jasno w obecnej świadomości.

Sokratejskie pytanie, badanie i analiza oparte są na przekonaniu, że w rzetelnym myśleniu, przez akt rozumienia, uobecni się z bożą pomocą prawda. Nie prowadzi do niej bezwartościowe myślenie werbalne, ale wypełnione treścią myślenie sięgające istoty rzeczy. Stąd wypływa owa wiara.

Po drugie. Sokrates wierzył w tradycyjnych bogów, składał im ofiary, był posłuszny wyroczni delfickiej i brał udział w świętach. To, co niezależne od naszych czynów i woli, a z czego czerpią wszelkie nasze zamierzenia i wszelkie myślenie, można stracić z oczu lub zignorować, jak czyniło wielu sofistów; lecz można też napełnić się nim i podążać za nim z czcią, upatrując tutaj istotę rzeczy, bez której wszystko traci fundament. Tak czynił Sokrates. Stąd też brała się jego wielka, wspaniała i świadoma „naiwność” w czerpaniu z historycznie ugruntowanej oczywistości, wypływającej w niezrozumiały sposób z głębi bytu. Tam, gdzie własne zrozumienie nie przynosi rozstrzygnięcia, należy posłuchać wiary ojców i praw stanowionych przez państwo.

Solon-Pericles-thumbSokrates jest nieodłącznie związany ze swym państwem – państwem Solona, wojen perskich, Peryklesa, państwem prastarej i wciąż na nowo umacnianej praworządności. Tylko ona pozwalała mu egzystować. Stąd bierze się sokratejskie przywiązanie do prawa. Sokrates nie zgadzał się na przeprowadzenie głosowania w procesie wodzów arginuskich, gdyż było ono w ówczesnych warunkach bezprawne, odrzucał ucieczkę z więzienia jako sposób ujścia przed prawem, które – choć wyrządzało krzywdę – nie przestało obowiązywać. Nic nie mogło skłonić Sokratesa do zmiany tych przekonań. Tyrania Trzydziestu zakazała mu nauczania, rządy demokratów przypłacił śmiercią. Nie należał do żadnej partii, jednak niewzruszenie opowiadał się po stronie prawa jako idei uosobionej historycznie w ateńskiej polis.

Alcibiades-Aeschylus-Euripides-thumbSokrates – zwracający się do jednostki, traktujący osobistą odpowiedzialność każdego człowieka jako niezastąpioną wartość, poddający wszystko krytycznej ocenie na gruncie prawdy objawiającej się w rzetelnym myśleniu – nie chciał, jak Alcybiades, działać przeciwko krajowi swego urodzenia, czyniąc z państwa narzędzie zaspokajające indywidualny głód władzy. Nie pragnął być bezgranicznym kosmopolitą. Nigdy nie przyszłoby mu na myśl opuścić z rozgoryczenia ojczyznę i udać się na starość, śladami Ajschylosa, na Sycylię, lub Eurypidesa do Macedonii. Bez wątpienia istnienie swe utożsamiał z istnieniem Aten. W Obronie Platon opisuje Sokratesa, który – stanąwszy przed alternatywą: emigracja albo śmierć – wybiera śmierć. „Cóż to byłoby za życie, jeślibym w tym wieku wywędrował, tułając się z jednego miasta do drugiego”. W Kritonie przedstawia Sokratesa składającego przysięgę na prawa. Tylko na nich opiera się państwo, dzięki nim narodził się Sokrates z prawomocnego małżeństwa i jako obywatel Aten; ojciec jego mógł udzielać mu nauk, opierając się na prawach. Sokrates opowiedział się po stronie praw, pozostając w kraju i – jeszcze podczas rozprawy sądowej – przedkładając śmierć nad wygnanie. Dlatego nie domaga się on dla siebie sprawiedliwości, lecz podporządkowuje się obowiązującemu prawu. Musi się poddać wyrokowi sądu jak rozkazowi wyruszenia na wojnę i narażenia życia. Jak nie ma prawa użyć siły przeciw ojcu i matce, tak i przeciw ojczyźnie, nawet jeśli uważa, iż dotyka go bezprawie.

Tym różni się Sokrates od sofistów. Choć może się wydawać jednym z nich, to jednak, mimo swej bezwzględności w podającej w wątpliwość krytyce, nigdy nie porzuca historycznego fundamentu praw ustanowionych w polis, do których żywi szacunek. Ich sens uświadamia sobie w myśleniu. Najpierw powinienem zaakceptować fundament, na jakim się opieram, z którego wyrastam, który jest stale i ciągle obecny, a bez którego osuwam się w nicość.

Najciekawsze i najbardziej specyficzne dla Sokratesa jest to, że doprowadzając krytykę do ostateczności, trwa jednak przy instancji absolutnej, którą można by określić mianem Prawdy, Dobra, Rozumu. Jej istnienie pociąga za sobą konieczność odpowiedzialności jednostki myślącej. Mówiąc o bogach, nie wie ona przecież, przed kim stoi. Niezależnie od tego, co zdarzy się w rzeczywistości, ten stały punkt odniesienia pozostanie; nie przepadnie w nieskończonej zmienności rzeczy.

Ale wtedy, gdy nadchodzi zło, kiedy zaskoczy go niesprawiedliwość, gdy niszczy go własne polis, żyje zgodnie ze stwierdzeniem: lepiej cierpieć niesprawiedliwość, niż ją czynić. Sokrates nie uznaje buntu przeciw swemu państwu, przeciw światu i bogu. Zło nie jest dlań przedmiotem pytań w tym sensie, że bóg nie potrzebuje usprawiedliwienia. Podąża ku śmierci bez buntu i bez oporu. Sokrates nie zna ani wątpliwości wypływających z problemu teodycei, ani jego pocieszającego rozwiązania. Żyje raczej spokojem wynikającym z pewności obowiązującego prawa. Niezależnie od tego, w jaki sposób dobro zostało na świecie rozdzielone, jedyną istotną rzeczą jest życie zgodne z prawdą objawiającą się w myśleniu. Jeśli człowiek żąda gwarancji, zrozumienia, pewnej wiedzy o bogu, nieśmiertelności, o końcu wszystkich rzeczy, Sokrates odmawia mu ich. Sensem ludzkiego istnienia jest odwaga w dążeniu do dobra. Pozytywna niewiedza wyznacza ciągle punkt, w jakim się znajduję, dzięki któremu mogę rozpoznać Dobro i Prawdę, i w którym zależy to wyłącznie ode mnie.

Po trzecie: Według Sokratesa nie zawsze możliwe jest uzasadnienie na drodze prawidłowego myślenia tego, co należy czynić w konkretnej sytuacji. Tu przychodzą z pomocą bogowie. Owa pomoc to jednocześnie granica, za którą posłuszeństwo zostaje pozbawione zrozumienia. Sokrates opowiada o Daimonionie, od dzieciństwa mówiącym do niego w decydujących momentach: „Jest to głos, który mogę usłyszeć jedynie wtedy, gdy odwodzi mnie od mego zamierzenia, nigdy jako głos zachęty”. Ów zabraniający głos odzywał się np. zawsze wtedy, gdy tylko Sokrates postanawiał wyjść na arenę polityczną. W wypadku uczniów, którzy go opuścili, a później szukali z nim ponownego kontaktu, daimonion zabronił mu przestawać z niektórymi, zgadzając się na innych. Milczenie Daimoniona podczas procesu wydawało mu się znaczące i dodawało mu odwagi: „ten mój zwyczajny, wieszczy głos (głos ducha) zawsze przedtem, i to bardzo często się u mnie odzywał, a sprzeciwiał mi się w drobnostkach nawet, ilekroć miałem coś zrobić, nie jak należy. No, a teraz mi się przydarzyło, widzicie przecież sami, to tutaj, co niejeden uważa może, i naprawdę za ostateczne nieszczęście. A tymczasem mnie, kiedym rano wychodził z domu, nie sprzeciwiał się ten znak boga… Bo nie może być, żeby mi się nie sprzeciwiał mój zwyczajny znak, gdybym nie miał zrobić czegoś dobrego” (Obrona). „Raczej nie było przede mną nikogo” – sądzi Sokrates – „komu przypadłoby w udziale obcowanie z podobnym ostrzegającym głosem” (Państwo).

Głos nie udziela poznania ani nie przynagla do określonego działania. On tylko mówi – Nie. Owo „Nie” dotyczy konkretnej sytuacji; powstrzymuje przed mową lub czynem, gdyby miały przynieść nieszczęście. I Sokrates podąża za tym wzbraniającym głosem, nie rozumiejąc go. Nie jest on instancją obiektywną, nie istnieje dla innych, a jedynie dla samego Sokratesa – jest on instancją niekomunikowalną. Nie może się on na niego powołać, aby usprawiedliwić swoje działanie, lecz może mówić o nim wyłącznie jako o wskazówce.

5. Proces sądowy

Życie Sokratesa było pozbawione dramatyzmu, z wyjątkiem kresu. Wytoczony mu proces o bezbożność zakończył się wyrokiem śmierci. Taki wynik był nieprzypadkowy i miał długą genezę. Arystofanejskie Chmury (423 r. p.n.e.) ukazują Sokratesa zajmującego się filozofią naturalną, zjawiskami niebiańskimi i podziemnymi, negującego tradycyjnych bogów i zastępującego ich powietrzem i chmurami, Sokratesa pobierającego opłaty za udzielanie lekcji i nauczającego sztuki osiągania zamierzonego celu, nawet niesłusznego. Sokrates, jakiego znamy, postępował we wszystkich tych sprawach na odwrót.

Socrates-and-his-Students

Johann Friedrich Greuter, Sokrates i jego uczniowie, 1600 r.

123

O Autorze

 > 

John Lennon „Imagine”: Imagine there’s no Countries… Imagine no Possession… Nothing to Kill or Die For… And no Religion too… No Need for Greed or Hunger… A Brotherhood of Man… (Niestety, John, dziś żyjemy w innym świecie. Twoje idee, lepsze czy gorsze, zostały wypaczone). Mahatma Gandhi: Na początku cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Następnie z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.



SKOMENTUJ

Zaloguj się i napisz komentarz.

Ruch Lotniczy nad Ziemią 24H

Artykuły w Kategoriach:

Poznaj Chiny

Pogoda

Warszawa
2017-12-17, 13:01
Przeważnie pochmurnie
3°C
Odczuwalna: 4°C
Ciśnienie: 1020 mb
Wilgotność: 80%
Wiatr: 1 m/s WSW
Prognoza: 2017-12-17
dzień
Gwałtowne deszcze
2°C
noc
Częściowo pochmurno
-3°C
 

Teleskop Hubble'a