2016-12-27
Autor: nTIMES

Wojna kultur? Powrót chrześcijaństwa i odrodzenie islamu

john-iii-sobieski-vienna

Jan Sobieski pod Wiedniem (Zwycięstwo pod Wiedniem) – obraz Jana Matejki namalowany latach 1882-83 w 200. rocznicę zwycięskiej bitwy, jednej z przełomowych w historii, stoczonej 12 września 1683 pod Wiedniem pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego a armią Imperium Osmańskiego pod wodzą wezyra Kara Mustafy.

Jednakże w XV wieku wszystko zaczęło się odwracać. Chrześcijanie odzyskali stopniowo Półwysep Iberyjski, ukoronowaniem było zdobycie Granady w 1492 roku. Europejskie wynalazki w dziedzinie nawigacji umożliwiły Portugalczykom, a następnie i innym ludom, okrążenie muzułmańskich krain i dotarcie do Indii, a potem i dalej. Równocześnie Rosjanie położyli po dwóch wiekach kres tatarskiemu panowaniu. Turcy osmańscy podjęli jeszcze jedną ofensywę i w 1683 roku ponownie oblegli Wiedeń. Ich klęska była początkiem długiego odwrotu, do którego przyczyniła się walka prawosławnych narodów bałkańskich o wyzwolenie się spod tureckiego jarzma, ekspansja imperium Habsburgów i ofensywa Rosjan w kierunku Morza Czarnego oraz Kaukazu. W ciągu mniej więcej jednego stulecia „bicz na chrześcijan” stał się „chorym człowiekiem Europy” 1. Wielka Brytania, Francja i Włochy zadały mu coup de grâce z końcem I wojny światowej i ustanowiły swoje pośrednie lub bezpośrednie panowanie na ziemiach należących do imperium osmańskiego, z wyjątkiem terytorium Republiki Tureckiej. W roku 1920 tylko cztery kraje muzułmańskie ‒ Turcja, Arabia Saudyjska, Iran i Afganistan ‒ nie były zależne od jakiejś formy niemuzułmańskiego panowania.

W latach dwudziestych i trzydziestych zaczął się z kolei powolny odwrót zachodniego kolonializmu, który znowu nabrał znacznego przyspieszenia po II wojnie światowej. Upadek Związku Radzieckiego przyniósł niepodległość kolejnym krajom muzułmańskim. Oblicza się, że w latach 1757 do 1919 doszło 92 razy do zdobycia muzułmańskich terytoriów przez niemuzułmanów. W roku 1995 pod panowaniem muzułmanów znajdowało się z powrotem 69 tych obszarów, a około 45 niepodległych państw miało znaczną przewagę ludności muzułmańskiej. O burzliwym przebiegu tych zmian świadczy fakt, że w latach 1820-1929 połowa wojen między państwami należącymi do różnych religii to wojny między muzułmanami a chrześcijanami 2.

Przyczynami tego utrzymującego się konfliktu nie są zjawiska przejściowe, jak dwunastowieczny przypływ wiary w chrześcijaństwie czy dwudziestowieczny muzułmański fundamentalizm. Wypływają one z natury obu religii i opartych na nich cywilizacji. Z jednej strony, konflikt wynikał z różnicy przede wszystkim między muzułmańską koncepcją islamu jako stylu życia jednoczącego religię i politykę i wykraczającego poza nie a chrześcijańskim pojęciem odrębnych domen Boga i cesarza. Konflikt miał także swoje źródło w podobieństwach. Obie religie są monoteistyczne, takie zaś, w odróżnieniu od politeistycznych, niełatwo przyjmują dodatkowe bóstwa. Ujmują też świat w kategoriach dualistycznych ‒ „oni” i „my”. Obie są uniwersalistyczne, każda pretenduje do miana tej jedynej prawdziwej, odpowiedniej dla wszystkich ludzi. Obie mają misjonarski charakter ‒ wyznawcy są zobowiązani do nawracania innowierców na prawdziwą wiarę. Islam od samego początku dokonywał ekspansji w drodze podbojów, chrześcijaństwo czyniło to samo przy nadarzających się okazjach. Paralelne koncepcje „dżihadu” i „krucjaty” nie tylko są do siebie podobne, ale i odróżniają obie religie od innych głównych światowych wierzeń. Islam i chrześcijaństwo, a także judaizm, mają poza tym teleologiczną wizję historii, w odróżnieniu od wizji cyklicznej lub statycznej przeważającej w innych cywilizacjach.

islam-expansion-632-655Na gwałtowność konfliktu między islamem a chrześcijaństwem wpływały na przestrzeni dziejów czynniki demograficzne, ekonomiczne, rozwój technologii oraz siła religijnego zaangażowania. Szerzeniu się islamu w VII wieku n.e. towarzyszyła masowa migracja ludów arabskich, odbywająca się na bezprecedensową skalę i z bezprecedensową szybkością, na ziemie imperium bizantyjskiego i sasanidzkiego. W kilka wieków później wyprawy krzyżowe były w dużej mierze rezultatem rozwoju gospodarczego, ekspansji ludnościowej i „odrodzenia ducha Cluny” w jedenastowiecznej Europie. Czynniki te umożliwiły zmobilizowanie wielkiej rzeszy rycerzy i chłopstwa na wyprawę do Ziemi Świętej. Kiedy Pierwsza Krucjata dotarła do Konstantynopola, pewien Bizantyjczyk napisał, że wyglądało to „jakby cały Zachód, włącznie ze wszystkimi plemionami barbarzyńców zamieszkującymi obszar od Adriatyku do Słupów Herkulesa, ruszył na wielką wędrówkę ludów. Ta ludzka masa wraz ze wszystkim, co posiadała, wdarła się do Azji” 3. Ogromny przyrost ludności w XIX wieku znów spowodował ekspansję Europejczyków i największą w historii migrację na ziemie zamieszkane przez muzułmanów i inne ludy.

Podobne czynniki doprowadziły do nasilenia konfliktu między islamem a Zachodem pod koniec XX wieku. Po pierwsze, wskutek przyrostu ludności w krajach muzułmańskich pojawiła się wielka rzesza bezrobotnych, młodych „ludzi luźnych”, którzy stali się bazą rekrutacyjną dla organizacji islamskich, wywierali presję na sąsiednie kraje i migrowali na Zachód. Po drugie, za sprawą Odrodzenia Islamu muzułmanie na nowo uwierzyli w wyjątkowość swojej cywilizacji i wyższość jej systemu wartości nad zachodnim. Po trzecie, podejmowane jednocześnie przez Zachód starania o nadanie swym wartościom i instytucjom wymiaru uniwersalnego, zachowanie militarnej i ekonomicznej przewagi oraz interweniowanie przezeń w konflikty rozgrywające się w świecie muzułmańskim, wywołały wśród muzułmanów silne resentymenty. Po czwarte, z upadkiem komunizmu zniknął wspólny wróg Zachodu i islamu, oba więc zaczęły się nawzajem uznawać za wrogów. Po piąte, coraz intensywniejsze kontakty ludzi Zachodu i muzułmanów na nowo pogłębiły w każdej ze stron poczucie tożsamości i odrębności od drugiej strony. Wzajemne kontakty zaostrzyły również różnice poglądów na temat praw ludzi z jednego kręgu kulturowego w kraju zdominowanym przez tę drugą cywilizację. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wzajemna tolerancja chrześcijan i muzułmanów bardzo osłabła.

Przyczyny odnowionego konfliktu między islamem i Zachodem sprowadzają się więc do podstawowych kwestii władzy i kultury. „Kto kogo?”. Kto ma rządzić? Kto będzie rządzonym? To zasadnicze zagadnienie polityki, sformułowane przez Lenina, leży u podstaw zatargu. Istnieje ponadto konflikt dodatkowy, który Lenin uznałby za nieistotny, między odmiennymi wizjami dobra i zła, a co za tym idzie, poglądami na to, kto jest dobry, a kto zły. Dopóki islam pozostanie islamem (a tak przecież będzie) a Zachód Zachodem (co bardziej wątpliwe), ten podstawowy spór między dwiema wielkimi cywilizacjami i stylami życia będzie nadal określał ich stosunki w przyszłości, tak jak było to przez minione czternaście stuleci.

Stosunki te zakłócane są dodatkowo przez różnice lub zasadnicze sprzeczności poglądów na szereg innych zasadniczych kwestii. Kiedyś jedną z ważniejszych była kontrola nad terytorium, dzisiaj nie ma ona większego znaczenia. W połowie lat dziewięćdziesiątych dziewiętnaście z dwudziestu ośmiu konfliktów na pograniczach świata islamu rozgrywało się między muzułmanami a chrześcijanami, w tym jedenaście dotyczyło wyznawców prawosławia, a siedem ‒ chrześcijaństwa zachodniego (w Afryce i Azji Południowo-Wschodniej). Jeden tylko z gwałtownych lub potencjalnie gwałtownych konfliktów, między Chorwatami a Bośniakami, miał miejsce bezpośrednio na linii granicznej między Zachodem i islamem. Ponieważ zachodni imperializm terytorialny się zakończył, a nowa muzułmańska ekspansja terytorialna jak dotąd nie nastąpiła, obie cywilizacje zostały od siebie oddzielone pod względem geograficznym i tylko w nielicznych zakątkach świata, jak na Bałkanach, społeczności zachodnie i muzułmańskie graniczą bezpośrednio ze sobą. Konflikty między Zachodem a islamem nie dotyczą więc kwestii terytorialnych w takim stopniu, jak szerszych międzycywilizacyjnych zagadnień, w rodzaju rozpowszechniania broni, praw człowieka, demokracji, kontroli nad zasobami ropy naftowej, migracji, islamskiego terroryzmu i interwencji Zachodu.

Po zakończeniu zimnej wojny zarówno muzułmanie, jak ludzie Zachodu uznali, że historyczny antagonizm znów się nasila. Barry Buzan dostrzega wiele przyczyn społecznej zimnej wojny między Zachodem a islamem, „wojny, w której Europa znajdzie się na pierwszej linii frontu”.

„Częściowo ma to związek z przeciwstawieniem wartości świeckich ‒ religijnym, częściowo z tradycyjną rywalizacją między chrześcijaństwem a islamem, z zazdrością o potęgę Zachodu, z resentymentami dotyczącymi dominującej roli Zachodu w politycznym ukształtowaniu Bliskiego Wschodu w epoce postkolonialnej, a także z uczuciami rozgoryczenia i upokorzenia, jakie się rodzą przy nierzetelnym porównywaniu osiągnięć cywilizacji islamskiej i zachodniej w ciągu ostatnich dwustu lat”.

Buzan dodaje, że „społeczna zimna wojna z islamem przysłużyłaby się umocnieniu europejskiej tożsamości w okresie tak ważnym dla procesu jednoczenia się Europy”. Z tego powodu „może się na Zachodzie znaleźć niemała grupa gotowa nie tylko poprzeć taką wojnę, ale i przyjąć politykę, która by do niej zachęcała”. W 1990 roku Bernard Lewis, wybitny znawca spraw islamu, dokonując analizy „źródeł muzułmańskiego gniewu”, wysnuł następujące wnioski:

„Należy sobie wyraźnie uświadomić, że mamy obecnie do czynienia z nastrojami i ruchem społecznym wykraczającymi daleko poza kwestie sporne i politykę oraz rządy, które ją uprawiają. Jest to ni mniej, ni więcej tylko zderzenie cywilizacji ‒ irracjonalna być może, ale z pewnością mająca podłoże historyczne reakcja dawnego rywala wymierzona przeciw naszemu judeochrześcijańskiemu dziedzictwu, naszej świeckiej teraźniejszości i ekspansji obu tych zjawisk na cały świat. Pozostaje kwestią o zasadniczym znaczeniu, żebyśmy z naszej strony nie dali się sprowokować do równie historycznie uwarunkowanej, lecz przy tym równie irracjonalnej reakcji wymierzonej przeciw temu rywalowi” 4.

Podobne uwagi formułowane są w społeczności muzułmańskiej. Znany egipski dziennikarz Mohammed Sid Ahmed pisał w 1994 roku o „narastającym konflikcie między etyką judeochrześcijańską a ruchem Odrodzenia Islamu, który obejmuje obecnie obszar od Atlantyku aż po Chiny”. Wybitny muzułmanin z Indii przepowiadał w 1992 roku, że

„następna konfrontacja z Zachodem wyjdzie nieuchronnie ze świata muzułmańskiego. Walka o nowy ład światowy zacznie się od ruchu ludów muzułmańskich, od Maghrebu po Pakistan”.

Zdaniem znanego tunezyjskiego prawnika walka ta już się rozpoczęła:

„Kolonializm próbował wypaczyć wszystkie kulturowe tradycje islamu. Nie jestem islamistą, nie sądzę, żeby był to konflikt między religiami. Jest to starcie cywilizacji” 5.

W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zapanowały w świecie islamu antyzachodnie nastroje. Jest to częściowo naturalna konsekwencja Odrodzenia Islamu i reakcji na zjawisko postrzegane jako „gharbzadegi”, czyli zatruwanie muzułmańskich społeczeństw przez Zachód. „Powrót do islamskich wartości, bez względu na to, jaką postać przybiera w wydaniu tej czy innej sekty, oznacza odrzucenie wpływu Europy i Ameryki na lokalne społeczeństwo, politykę i moralność” 6. Przywódcy muzułmańscy powtarzali niegdyś swoim narodom przy różnych okazjach: „Musimy się zwesternizować”. Jeśli którykolwiek z nich powiedział coś takiego w ostatnim ćwierćwieczu XX stulecia, jest w swoim stanowisku odosobniony. I rzeczywiście, trudno znaleźć wypowiedź muzułmańskiego polityka, urzędnika wysokiej rangi, naukowca, biznesmena czy dziennikarza wychwalającą wartości i instytucje Zachodu. Podkreśla się natomiast różnice między cywilizacją islamską a zachodnią, wyższość kultury islamu i konieczność zachowania przez nią integralności w obliczu naporu ze strony Zachodu. Muzułmanie obawiają się jego potęgi, wobec której żywią negatywne uczucia, boją się zagrożenia, jakie niesie ich społeczeństwu i przekonaniom. Postrzegają kulturę Zachodu jako materialistyczną, skorumpowaną, dekadencką i niemoralną. W ich pojęciu jest ona także uwodzicielska, stąd coraz większy nacisk kładą na stawianie oporu jej wpływom na ich styl życia. W coraz większym stopniu muzułmanie krytykują Zachód nie tyle za wyznawanie ułomnej, błędnej religii, będącej pomimo to „religią Księgi”, ale za niewyznawanie żadnej religii. W ich oczach zachodni sekularyzm, areligijność i biorąca się stąd amoralność są gorsze od zachodniego chrześcijaństwa, które je zrodziło. W okresie zimnej wojny Zachód piętnował swoich przeciwników jako „bezbożnych komunistów”. W pozimnowojennym konflikcie cywilizacji to Zachód jest określany mianem „bezbożnego” przez muzułmańskich oponentów.

Wizja aroganckiego, zmaterializowanego, represyjnego, brutalnego i dekadenckiego Zachodu podtrzymywana jest nie tylko przez fundamentalistycznych imamów, ale i przez ludzi, których wielu na Zachodzie uznano by za naturalnych sprzymierzeńców. Mało książek muzułmańskich autorów opublikowanych na Zachodzie w latach dziewięćdziesiątych spotkało się z tak entuzjastycznym przyjęciem, jak praca Fatimy Mernissi Islam and Democracy, uznana powszechnie za odważną wypowiedź nowoczesnej, liberalnej muzułmanki 7. Obraz Zachodu zawarty w tej książce nie mógłby jednak być chyba mniej pochlebny. Zachód jest „militarystyczny” i „imperialistyczny”, „wywołał u innych narodów urazy swym kolonialnym terrorem” (s. 3, 9). Indywidualizm, ta główna cecha kultury zachodniej, to „źródło wszelkich problemów” (s. 8).

Potęga Zachodu budzi lęk. To on arbitralnie decyduje, czy „satelity zostaną użyte do nauczania Arabów, czy do zrzucania na nich bomb. (…) [To on] podkopuje nasze możliwości i dokonuje inwazji w nasze życie za pomocą importowanych produktów i filmów telewizyjnych zalewających fale eteru, (…) jego potęga dławi nas, osacza nasze rynki, kontroluje nasze zasoby, inicjatywy, nasz potencjał. Tak właśnie widzieliśmy naszą sytuację, a po wojnie w Zatoce zyskaliśmy pewność” (s. 146-147).

Potęga Zachodu powstaje „dzięki badaniom militarnym”. Wytwory tych badań sprzedaje się następnie krajom słabo rozwiniętym, będącym „biernymi konsumentami”. Islam, chcąc się z tej zależności wyzwolić, musi stworzyć kadrę własnych inżynierów i naukowców, budować własny potencjał militarny (autorka nie określa dokładnie, czy ma na myśli broń atomową, czy konwencjonalną) i „uwolnić się od militarnego uzależnienia od Zachodu” (s. 43-44). Podkreślmy jeszcze raz, że nie są to słowa brodatego ajatollaha w turbanie.

Muzułmanie, bez względu na poglądy polityczne czy religijne, zgodni są co do istnienia zasadniczych różnic między ich kulturą a kulturą Zachodu. Jak stwierdza szajch Ghanuszi, „chodzi o to, że nasze społeczeństwa przyjmują inne wartości niż Zachód”.

„Amerykanie przychodzą tutaj” ‒ powiedział pewien egipski wysoki rangą urzędnik ‒ „i chcą, żebyśmy byli tacy jak oni. Nie mają pojęcia o naszych wartościach i naszej kulturze”.

„Jesteśmy inni” ‒ przyznaje egipski dziennikarz ‒ „Mamy odrębne zaplecze, inną historię. W związku z tym mamy prawo do odrębnej przyszłości”. Zarówno popularne, jak i intelektualnie pogłębione publikacje ukazujące się w świecie muzułmańskim bez przerwy opisują tak zwane spiski i plany Zachodu mające na celu podporządkowanie, upokorzenie i zniszczenie instytucji i kultury islamu 8.

Antyzachodnie reakcje przejawiają się nie tylko w głównym intelektualnym nurcie Odrodzenia Islamu, ale i w zmianach postaw rządów krajów muzułmańskich wobec Zachodu. Te, które objęły władzę bezpośrednio po wyzwoleniu spod kolonializmu, przyjmowały przeważnie zachodnie idee polityczne i ekonomiczne, prowadziły też prozachodnią politykę zagraniczną. Do wyjątków należały takie kraje, jak Algieria i Indonezja, które uzyskały niepodległość w drodze rewolucji narodowowyzwoleńczej. Prozachodnie rządy jedne po drugich ustępowały miejsca mniej identyfikującym się z Zachodem albo wręcz wrogo doń nastawionym, jak w Iraku, Libii, Jemenie, Syrii, Sudanie, Libanie i Afganistanie. Mniej radykalne zmiany w tym samym kierunku zaszły w nastawieniu i sojuszach innych państw, między innymi Tunezji, Indonezji i Malezji. Dwaj najwytrwalsi muzułmańscy sojusznicy Stanów Zjednoczonych z okresu zimnej wojny, Turcja i Pakistan, znaleźli się pod wewnętrzną islamistyczną presją, a ich stosunki z Zachodem stają się coraz bardziej napięte.

W 1995 roku jedynym państwem muzułmańskim bardziej prozachodnim niż 10 lat przedtem był Kuwejt. Bliscy przyjaciele Zachodu w świecie muzułmańskim to dziś albo takie państwa, jak Kuwejt, Arabia Saudyjska i szejkanaty Zatoki Perskiej, uzależnione od niego militarnie, albo ekonomicznie zależne, jak Egipt i Algieria. Pod koniec lat osiemdziesiątych komunistyczne reżimy Europy Wschodniej załamały się, kiedy Związek Radziecki nie był już dłużej w stanie ani nie chciał wspierać ich gospodarczo i militarnie. Satelitarne wobec Zachodu reżimy muzułmańskie spotka zapewne podobny los, kiedy się okaże, iż nie może ich on dłużej utrzymywać.

Narastającym w świecie muzułmańskim antyzachodnim nastrojom towarzyszyła równolegle obawa przed „islamskim zagrożeniem”, szczególnie ze strony muzułmańskiego ekstremizmu. Islam jest postrzegany jako obszar rozprzestrzeniania się broni atomowej, źródło terroryzmu, a także ‒ w Europie ‒ niechcianej imigracji. Obawy te podzielają zarówno politycy, jak i opinia publiczna. W listopadzie 1994 roku przeprowadzono ankietę wśród 35.000 Amerykanów zainteresowanych polityką zagraniczną. Na pytanie, czy uważają „przebudzenie islamu” za groźbę dla interesów amerykańskich na Bliskim Wschodzie, 61% odpowiedziało „tak”, a tylko 28% „nie”. Rok wcześniej na pytanie, jaki kraj stanowi największe zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, dobrani losowo amerykańscy respondenci wymieniali przede wszystkim Iran, Chiny i Irak. W 1994 roku, gdy zapytano o „największe zagrożenia” dla Stanów Zjednoczonych, 72% opinii publicznej i 61% przywódców polityki zagranicznej wymieniło rozprzestrzenianie broni atomowej, a odpowiednio 69% i 33% ‒ międzynarodowy terroryzm, dwa zjawiska powszechnie kojarzone z islamem. 33% opinii publicznej i 39% dyplomatów upatrywało zagrożenia w ewentualnej ekspansji fundamentalizmu muzułmańskiego. Europejczycy wyrażają podobne poglądy. Wiosną 1991 roku 51% francuskiej opinii publicznej było na przykład zdania, że największe zagrożenie dla Francji nadejdzie z południa, tylko 8% uważało, że ze wschodu. Cztery kraje, których Francuzi najbardziej się obawiali, to państwa muzułmańskie: Irak (52%), Iran (35%), Libia (26%) i Algieria (22%) 9. Podobne obawy wyrażali zachodni politycy, z kanclerzem Niemiec i premierem Francji włącznie, a sekretarz generalny NATO oświadczył w 1995 roku, że islamski fundamentalizm „jest co najmniej tak niebezpieczny” dla Zachodu, jak niegdyś komunizm. „Bardzo wysoki urzędnik” administracji Clintona wskazał na islam jako rywala Zachodu w skali globalnej 10.

Kiedy zniknęło praktycznie militarne zagrożenie ze Wschodu, planiści NATO coraz częściej zaczęli zwracać uwagę na potencjalne zagrożenia z Południa. Pewien analityk armii amerykańskiej zauważył w 1992 roku, że

„południowa flanka [Europy] zajmuje miejsce frontu centralnego i szybko staje się dla NATO nową linią frontu”.

asylum-eu-2012-2016

Nowi azylanci w UE. WYKRES: 1. Niemcy, 2. Szwecja, 3. Węgry, 4. Francja, 5. Włochy, 6. Austria, 7. Wlk. Brytania, 8. Belgia, 9. Holandia, 10. Finlandia, 11. Grecja, 12. Bułgaria, 13. Dania, 14. Polska, 15. Hiszpania. Źródło: Eurostat

By się tym zagrożeniom przeciwstawić, kraje NATO położone na południu ‒ Włochy, Francja, Hiszpania i Portugalia ‒ zaczęły wspólne militarne planowanie i operacje, przystępując równocześnie do konsultacji z rządami państw Maghrebu na temat sposobu przeciwstawienia się islamskim ekstremistom. Tak postrzegane zagrożenia stały się też uzasadnieniem dla dalszego utrzymania zwiększonej amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. „Jeśli stacjonowanie wojsk amerykańskich w Europie nie stanowi panaceum na problemy, jakie stwarza islamski fundamentalizm ‒ oznajmił pewien były wysoki rangą amerykański polityk ‒ to ma poważny wpływ na militarne planowanie w całym regionie. Pamiętacie o udanym przerzuceniu sił amerykańskich, francuskich i brytyjskich z Europy podczas wojny w Zatoce 1990/91? Ludzie w tym regionie pamiętają o tym” 11. Mógłby jeszcze dodać, że wspomnieniom tym towarzyszy strach, resentyment i nienawiść.

europe-migrant-crisis

Kryzys migracyjny w Europie spowodowany jest masowym przybywaniem uchodźców i imigrantów do Europy, głównie z krajów islamskich. Największe szlaki prowadzą przez Morze Śródziemne z północnej Afryki i Turcji.

O Autorze

 > John Lennon „Imagine”: Imagine there’s no Countries... Imagine no Possession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... (Niestety, John, dziś żyjemy w innym świecie. Twoje idee, lepsze czy gorsze, zostały wypaczone). Mahatma Gandhi: Na początku cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Następnie z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.



Poznaj Chiny

Artykuły w Kategoriach:

Ziemia Nocą

Pogoda

Warszawa
Częściowo pochmurno
20°C
Ciśnienie: 1000 mb
Wilgotność: 93%
Prędkość wiatru: 3 m/s NE
Prognoza: 2017-06-28
dzień
Częsciowo słonecznie, burze
28°C
noc
Częściowo pochmurno, burze
19°C
 

Teleskop Hubble'a