2016-12-27
Kategoria: Cywilizacja

Zderzenie Cywilizacji? Powrót Chrześcijaństwa i odrodzenie Islamu

nyt-9-11-2001

Atak terrorystyczny z 11 września 2001 roku na terytorium USA, przeprowadzony został przez islamską Al-Ka’idę za pomocą uprowadzonych samolotów pasażerskich, rozbitych na wieżach World Trade Center w Nowym Jorku i budynku Pentagonu. Dla niektórych historyków jest to symboliczny początek „zderzenia kultur”.

Gdy się uwzględni wyobrażenia większości muzułmanów i ludzi Zachodu o sobie nawzajem, a do tego narastanie islamskiego ekstremizmu, trudno się dziwić, że po rewolucji irańskiej 1979 roku zaczęła się między islamem a Zachodem międzycywilizacyjna niby-wojna. Z trzech powodów można ją tak określić. Po pierwsze, nie jest tak, że cały islam walczy z całym Zachodem. Dwa państwa fundamentalistyczne (Iran i Sudan), trzy niefundamentalistyczne (Irak, Libia i Syria) oraz wiele różnych islamistycznych organizacji wspieranych przez inne jeszcze kraje, takie jak Arabia Saudyjska, prowadzi walkę ze Stanami Zjednoczonymi, od czasu do czasu z Wielką Brytanią, Francją i innymi grupami państw, a ponadto z Izraelem i Żydami w ogóle. Po drugie, wyjąwszy wojnę w Zatoce 1990/91, walka jest prowadzona ograniczonymi środkami: z jednej strony mamy terroryzm, z drugiej siły lotnictwa, tajne działania i sankcje ekonomiczne. Po trzecie, akty przemocy są co prawda kontynuowane, ale z przerwami. Polega to na zdarzających się od czasu do czasu działaniach jednej strony, które prowokują reakcje drugiej. Niby-wojna pozostaje jednak wojną. Jeśli nawet wykluczyć setki tysięcy irackich żołnierzy i cywilów, którzy zginęli w zachodnich nalotach w styczniu i lutym 1991 roku, ofiary śmiertelne i inne idą w tysiące, i zdarzało się to praktycznie w każdym następnym po 1979 roku. O wiele więcej Amerykanów i Europejczyków zginęło w tej niby-wojnie niż podczas „prawdziwej” wojny w Zatoce.

Ponadto obie strony przyznają, że konflikt ma charakter wojny. Chomeini dość wcześnie i trafnie oznajmił, że „Iran jest praktycznie w stanie wojny z Ameryką” 1, a Kadafi regularnie proklamuje świętą wojnę przeciw Zachodowi. Przywódcy innych muzułmańskich grup ekstremistycznych i państw wyrażali się podobnie. Po stronie Zachodu Stany Zjednoczone uznały siedem państw za „terrorystyczne”, pięć z nich to kraje muzułmańskie (Iran, Irak, Syria, Libia i Sudan), pozostałe to Kuba i Korea Północna. Tym samym zostały zaklasyfikowane jako wrogowie, atakują bowiem Stany Zjednoczone i ich przyjaciół najbardziej skuteczną bronią, jaką rozporządzają, a to oznacza stan wojny. Amerykańskie osobistości oficjalne często określają te kraje mianem „wyjętych spod prawa”, „nieobliczalnych”, „rozbójniczych”, wykluczając je tym samym z cywilizowanego międzynarodowego ładu i uzasadniając podejmowanie przeciw nim wielostronnych lub jednostronnych sankcji. Rząd amerykański oskarżył sprawców zamachu bombowego na World Trade Center o „rozpętanie wojny w postaci miejskiego terroryzmu przeciw Stanom Zjednoczonym”. Zdaniem władz amerykańskich, spiskowcy, którym zarzucono planowanie dalszych zamachów bombowych na Manhattanie, byli „żołnierzami” w wojnie przeciw Stanom Zjednoczonym. Jeśli muzułmanie stwierdzają, że Zachód prowadzi wojnę przeciw islamowi, a ludzie Zachodu mówią to samo o islamskich grupach, zasadny wydaje się wniosek, iż coś na kształt wojny istotnie jest na rzeczy.

W tej niby-wojnie każda ze stron stawia na swoje silne punkty i słabości drugiej strony. Z militarnego punktu widzenia jest to przeważnie wojna terrorystyczna przeciw potędze lotnictwa. Bojownicy muzułmańscy wykorzystują otwarty charakter społeczeństw Zachodu do podstawiania samochodów-pułapek w upatrzonych miejscach. Zachodni eksperci militarni korzystają z otwartego nieba nad obszarami islamu i zrzucają „inteligentne bomby” na określone cele. Islamiści knują spiski na życie prominentnych ludzi Zachodu, Stany Zjednoczone planują obalanie ekstremistycznych islamskich reżimów. W ciągu piętnastu lat, od 1980 do 1995 roku, jak podaje amerykański Departament Obrony, Stany Zjednoczone angażowały się w siedemnaście operacji militarnych na Bliskim Wschodzie, przy czym wszystkie były wymierzone przeciw muzułmanom. Podobnych operacji wojskowych nie prowadzono przeciw żadnej innej cywilizacji.

Do tej pory (wyjąwszy wojnę w Zatoce) każda ze stron utrzymywała akty przemocy na rozsądnie niskim poziomie i powstrzymywała się od określania gwałtownych działań drugiej jako operacji wojennych wymagających maksymalnej reakcji. Uczestnicy tej wojny stosują jednak przeciw sobie środki o wiele gwałtowniejsze niż Stany Zjednoczone i Związek Radziecki w okresie zimnej wojny. Z rzadkimi wyjątkami, żadne z supermocarstw nie zabijało umyślnie cywilnej ludności drugiego ani nawet nie niszczyło celów militarnych. Zdarza się to jednak nagminnie w tej niby-wojnie.

Przywódcy amerykańscy utrzymują, że muzułmanie biorący udział w niby-wojnie to nieznaczna mniejszość, i że przeważająca większość umiarkowanych wyznawców islamu sprzeciwia się stosowaniu przez nich przemocy. Może to być prawdą, ale brak dowodów na poparcie tej tezy. W krajach muzułmańskich nie podniosły się żadne głosy protestu przeciw antyzachodnim aktom przemocy. Rządy, nawet te mocno ufortyfikowane (bunker governments), przyjazne Zachodowi i zależne od niego, zachowywały bardzo wymowne milczenie, kiedy trzeba było potępić wymierzone przeciw niemu akty terroru. Z drugiej strony, rządy i społeczeństwa europejskie popierały i rzadko krytykowały akcje Stanów Zjednoczonych przeciw muzułmańskim przeciwnikom, co stało w ostrej sprzeczności z energicznym sprzeciwem, jaki często wyrażały wobec amerykańskich akcji wymierzonych w Związek Radziecki i komunizm w okresie zimnej wojny. Konflikty cywilizacyjne tym się różnią od ideologicznych, że krewniacy stają ramię przy ramieniu.

To nie islamski fundamentalizm stanowi problem dla Zachodu, lecz islam, odmienna cywilizacja, której przedstawiciele są przekonani o wyższości swojej kultury i mają obsesję na punkcie własnej słabości. Dla islamu problemem nie jest CIA ani amerykański Departament Obrony, lecz Zachód, odmienna cywilizacja, przekonana o wyższości swojej kultury i o tym, że jej przeważająca, choć słabnąca potęga zobowiązuje ją do szerzenia tej kultury na całym świecie. To właśnie te czynniki podsycają konflikt między islamem a Zachodem.

iran-women-70s-hijab

Znamienne porównanie: po lewej – plaża w Iranie, lata 60. i 70., gdy władcą był prozachodni szach Mohammad Reza Pahlawi. Po prawej – dominujący ubiór współcześnie (od czasu Irańskiej Rewolucji islamskiej w roku 1979).

KRWAWE GRANICE ISLAMU

Konflikty między wspólnotami i wojny kresowe stanowią treść historii. Obliczono, że podczas zimnej wojny toczyło się około 32 etnicznych konfliktów, w tym międzycywilizacyjne ‒ między Arabami i Izraelczykami, Hindusami i Pakistańczykami, muzułmanami i chrześcijanami w Sudanie, buddystami i Tamilami na Sri Lance oraz szyitami i maronitami w Libanie. Wojny, gdzie w grę wchodziła tożsamość, stanowiły prawie połowę wszystkich wojen domowych w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, ale już trzy czwarte w następnych dziesięcioleciach. Od początku lat pięćdziesiątych do końca osiemdziesiątych potroiła się intensywność rebelii z udziałem grup etnicznych. Przy dominującej rywalizacji supermocarstw konflikty te, z wyjątkami znaczniejszych, nie przyciągały większej uwagi i często były postrzegane przez pryzmat zimnej wojny. Wraz z jej zakończeniem stały się bardziej widoczne, a także, co jest tezą dyskusyjną, gwałtowniejsze niż przedtem. Nastąpiło coś w rodzaju przypływu etnicznych konfliktów 2.

Konflikty etniczne i wojny kresowe nie są równo rozmieszczone między poszczególne cywilizacje świata współczesnego. Do najcięższych walk na granicach cywilizacji doszło między Serbami i Chorwatami w byłej Jugosławii oraz między buddystami i hinduistami w Sri Lance. W kilku innych miejscach wybuchały mniej gwałtowne starcia między niemuzułmańskimi grupami. Jednakże przeważająca większość konfliktów granicznych rozgrywa się wzdłuż linii, która otacza Eurazję i Afrykę, oddzielając muzułmanów od wyznawców innych religii. O ile w makroskali, na płaszczyźnie globalnej, główne starcie cywilizacji ma miejsce między Zachodem a resztą świata, o tyle w mikroskali, na szczeblu lokalnym, toczy się między islamem a innymi.

Między muzułmanami i niemuzułmanami w różnych rejonach świata powszechnie występują ostre antagonizmy i gwałtowne konflikty. W Bośni muzułmanie toczyli krwawą, niszczycielską wojnę z prawosławnymi Serbami, walczyli także z Chorwatami wyznającymi katolicyzm. W Kosowie albańscy muzułmanie cierpią pod rządami Serbów. Stworzyli swój własny tajny gabinet cieni. Prawdopodobieństwo wybuchu walk między obiema grupami jest bardzo wysokie. Rządy Albanii i Grecji ostro się spierają na temat praw dotyczących mniejszości w obu krajach. Turcy i Grecy zawsze skakali sobie do gardła. Na Cyprze muzułmańscy Turcy i prawosławni Grecy żyją obok siebie w dwóch wrogich państwach. Turcja i Armenia to tradycyjni wrogowie, a na Kaukazie Azerowie i Ormianie toczyli wojnę o kontrolę nad Górnym Karabachem. Na północnym Kaukazie Czeczeni, Inguszowie i inne narody muzułmańskie od dwustu lat ze zmiennym szczęściem walczą o uniezależnienie się od Rosji. Krwawy konflikt między Rosją i Czeczenią został wznowiony w 1994 roku. Dochodziło także do walk między Inguszami i prawosławnymi Osetyjczykami. W dorzeczu Wołgi wyznający islam Tatarzy walczyli niegdyś przeciw Rosji, a na początku lat dziewięćdziesiątych osiągnęli kruchy kompromis i uzyskali ograniczoną suwerenność.

Przez cały XIX wiek Rosja drogą stopniowej ekspansji narzucała kontrolę kolejnym muzułmańskim ludom Azji Środkowej. W latach osiemdziesiątych Afgańczycy i Rosjanie stoczyli wielką wojnę, która po wycofaniu się Rosjan miała dalszy ciąg w Tadżykistanie, gdzie stronami były rosyjskie siły zbrojne wspierające rząd i islamscy powstańcy. W chińskiej prowincji Xinjiang Ujgurowie i inne grupy muzułmańskie opierają się sinizacji i rozwijają stosunki z etnicznymi i religijnymi pobratymcami w byłych republikach radzieckich. Na subkontynencie indyjskim były już trzy wojny między Indiami i Pakistanem, w Kaszmirze zaś trwa muzułmańska rebelia przeciw hinduskim rządom. Muzułmańscy imigranci walczą z plemionami Asamu, a w całych Indiach wybuchają co jakiś czas starcia między muzułmanami i hinduistami, podsycane przez wzrost fundamentalizmu w obu religijnych społecznościach. W Bangladeszu buddyści protestują przeciw dyskryminowaniu ich przez muzułmańską większość, w Birmie natomiast muzułmanie czują się podobnie dyskryminowani przez większość buddyjską. W Malezji i Indonezji muzułmanie od czasu do czasu buntują się przeciw Chińczykom i ich dominacji w gospodarce. W południowej Tajlandii ugrupowania muzułmańskie prowadzą z przerwami wojnę partyzancką przeciw buddyjskiemu rządowi, a na południowych Filipinach muzułmańscy rebelianci walczą o uniezależnienie się od katolickiego kraju i rządu. W Indonezji z kolei katoliccy mieszkańcy Wschodniego Timoru stawiają opór represjom ze strony muzułmańskich władz.

Na Bliskim Wschodzie konflikt między Arabami i Żydami o Palestynę trwa od czasów utworzenia żydowskiej siedziby narodowej. Izrael i państwa arabskie stoczyły cztery wojny, Palestyńczycy wywołali powstanie ‒ Intifadę ‒ przeciw władzy Izraela. W Libanie chrześcijanie maronici stoczyli przegraną batalię z szyitami i innymi muzułmanami. W Etiopii prawosławni Amharowie przez wieki uciskali muzułmańskie grupy etniczne i musieli między innymi walczyć przeciw powstaniu muzułmańskiego ludu Oromo. W poprzek całej Afryki wybuchały rozmaite konflikty między Arabami i ludami wyznającymi islam na północy a czarnymi wyznawcami animizmu lub chrześcijaństwa na południu. Najkrwawsza wojna muzułmańsko-chrześcijańska toczy się od dziesiątków lat w Sudanie, pochłonęła setki tysięcy ofiar. Politykę Nigerii określał konflikt między wyznającymi islam Fulani i Hausa z północy a chrześcijańskimi plemionami południa. Był on powodem częstych rebelii, zamachów i jednej większej wojny. W Czadzie, Kenii i Tanzanii dochodziło do podobnych starć między muzułmanami i chrześcijanami.

We wszystkich wspomnianych tu miejscach stosunki między muzułmanami a ludami należącymi do innych cywilizacji ‒ wyznawcami katolicyzmu, protestantyzmu, prawosławia, hinduizmu, buddyzmu, Żydami i Chińczykami ‒ miały na ogół charakter antagonistyczny, w przeszłości w większości przypadków dochodziło do starć, wiele wybuchło w latach dziewięćdziesiątych. Gdy objąć wzrokiem pogranicze islamu okaże się, że muzułmanom z trudnością przychodzi życie w pokoju z sąsiadami. Nasuwa się oczywiście pytanie, czy ten model konfliktu między muzułmanami a niemuzułmanami, powszechny pod koniec XX wieku, dotyczy tak samo relacji między grupami należącymi do innych cywilizacji. W rzeczywistości tak wcale nie jest. Wyznawcy islamu stanowią mniej więcej jedną piątą ludności świata, ale w latach dziewięćdziesiątych byli uwikłani w konflikty międzygrupowe w znacznie większym stopniu niż ludzie z innych kręgów kulturowych. Dowodów jest aż nazbyt wiele.

• W latach 1993-1994 muzułmanie uczestniczyli w 26 z 50 etnopolitycznych konfliktów, których dogłębnej analizy dokonał Ted Robert Gurr. W dwudziestu wypadkach były to konflikty między grupami należącymi do różnych cywilizacji, z tego piętnaście toczyło się między muzułmanami a niemuzułmanami. Krótko mówiąc, międzycywilizacyjnych konfliktów z udziałem muzułmanów było trzy razy więcej niż konfliktów między wszystkimi innymi cywilizacjami. W obrębie islamu konfliktów było również więcej niż w jakiejkolwiek innej cywilizacji, włącznie z plemiennymi konfliktami w Afryce. W odróżnieniu od islamu, Zachód był uwikłany tylko w dwa wewnątrzcywilizacyjne i dwa międzycywilizacyjne konflikty. Te z udziałem muzułmanów pociągają na ogół za sobą ciężkie ofiary. Na sześć wojen, w których, jak oblicza Gurr, zginęło co najmniej 200.000 ludzi, trzy toczyły się między muzułmanami a niemuzułmanami (Sudan, Bośnia, Wschodni Timor), w dwóch muzułmanie walczyli między sobą (Somalia, Irak ‒ Kurdowie), a tylko w jednej brali udział wyłącznie niemuzułmanie (Angola).
• „New York Times” wymienia 48 miejsc, w których w 1993 roku toczyło się 59 konfliktów etnicznych. W połowie tych miejsc muzułmanie walczyli między sobą albo z niemuzułmanami. W 31 z 59 konfliktów stronami były grupy z różnych cywilizacji, a dwie trzecie (21) tych międzycywilizacyjnych starć odbywało się między muzułmanami i niemuzułmanami, co odpowiada wyliczeniom Gurra.
• Jeszcze inną analizę przeprowadziła Ruth Leger Sivard, która ustaliła, że w 1992 roku toczyło się 29 wojen (definiując jako wojnę konflikt, w którym rocznie ginie co najmniej 1000 osób). Dziewięć z dwunastu wojen międzycywilizacyjnych toczyło się między muzułmanami i niemuzułmanami, a wyznawcy islamu znów uczestniczyli w większej liczbie wojen niż ludzie z któregokolwiek innego kręgu kulturowego 3.

Trzy rozmaite zestawienia danych potwierdzają więc to samo: na początku lat dziewięćdziesiątych muzułmanie uczestniczyli w większej liczbie gwałtownych konfliktów międzygrupowych niż niemuzułmanie, a dwie trzecie do trzech czwartych wojen międzycywilizacyjnych toczyło się między muzułmanami i niemuzułmanami. Granice islamu są krwawe, tak samo jak jego wewnętrzny obszar 4.

Również stopień militaryzacji muzułmańskich społeczeństw potwierdzałby skłonność muzułmanów do wdawania się w gwałtowne konflikty. W latach osiemdziesiątych współczynniki siły zbrojnej (liczba wojskowych na 1000 mieszkańców) oraz wskaźniki wysiłku militarnego (współczynnik siły zbrojnej odniesiony do bogactwa danego kraju) były w krajach muzułmańskich znacznie wyższe niż gdzie indziej. Przeciętnie przewyższały dwukrotnie odpowiednie wskaźniki w krajach chrześcijańskich. James Payne wysuwa stąd wniosek:

„Widać dość wyraźnie, że istnieje związek między islamem a militaryzmem” 5.

Państwa muzułmańskie są także bardzo skore do uciekania się do przemocy w kryzysach międzynarodowych. Zastosowały ją w 76 z 142 kryzysów, w które były uwikłane w latach 1928-1979. W 25 przypadkach przemoc była głównym środkiem radzenia sobie w sytuacji kryzysowej, w 51 państwa muzułmańskie użyły jej wraz z innymi środkami. Kiedy ją stosują, bywa to przemoc o dużym natężeniu, w 41 procentach przypadków przybiera formę wojny, a w 38 procentach ‒ poważnych starć. O ile państwa muzułmańskie zastosowały przemoc w 53,5% kryzysów, w których uczestniczyły, o tyle Wielka Brytania uczyniła to tylko w 11,5%, Stany Zjednoczone w 17,9%, a Związek Radziecki w 28,5% sytuacji kryzysowych. Spośród wielkich mocarstw tylko Chiny wykazują silniejszą niż państwa muzułmańskie skłonność do przemocy: uciekały się do niej w 76,9% kryzysów, w których uczestniczyły 6. Muzułmańska wojowniczość i przemoc to pod koniec XX wieku fakty, których ani muzułmanie, ani niemuzułmanie nie mogą negować.

ODNOWA ZACHODU?

W dziejach każdej cywilizacji historia kończy się co najmniej raz, a niekiedy i częściej. Gdy cywilizacja wchodzi w stadium uniwersalne, ludzi zaślepia to, co Toynbee nazywa „mirażem nieśmiertelności”: są przekonani, że ich społeczeństwo stanowi najwyższą formę ewolucji rodzaju ludzkiego. Tak było z rzymskim imperium, kalifatem abbasydzkim, imperium Mogołów i imperium osmańskim. Obywatele takich państw uniwersalnych „na przekór oczywistym faktom (…) skłonni są uważać je nie za nocne schronienie na bezludziu, ale za Ziemię Obiecaną, ostateczny cel wszystkich ludzkich trudów”. Tak samo było w szczytowym okresie Pax Britannica.

Dla angielskiej klasy średniej w 1897 roku „historia, jak uważali, już się skończyła. (…) Mieli wszelkie powody, by pogratulować sobie stanu wiecznej błogości, jakiej udzieliło im takie zakończenie dziejów” 7.

Społeczeństwa, które przypuszczają, że ich historia się skończyła, to przeważnie takie, które zaczynają chylić się ku upadkowi.

Kultura Zachodu spotyka się z wyzwaniem ze strony grup obecnych wewnątrz zachodnich społeczeństw. Są to między innymi imigranci z innych kręgów kulturowych, którzy nie chcą się asymilować, podtrzymują i propagują wartości, obyczaje i kulturę swoich ojczystych krajów. Zjawisko to jest szczególnie widoczne wśród muzułmanów w Europie. Przejawia się też w mniejszym stopniu w Stanach Zjednoczonych wśród Latynosów, stanowiących mniejszość dość pokaźną. Jeśli nie dojdzie do ich asymilacji, Stany Zjednoczone zmienią się w kraj rozszczepiony, zagrożony wewnętrznym konfliktem i rozpadem. Cywilizacja zachodnia w Europie może także zostać podkopana przez słabnięcie chrześcijaństwa, będącego jej centralnym składnikiem. Coraz mniej Europejczyków wierzy, praktykuje, przestrzega nakazów religii 8. Tendencja ta świadczy nie tyle o wrogości wobec religii, co o obojętności. Chrześcijańskie ideały, wartości i zwyczaje przenikają jednak europejską cywilizację.

„Szwedzi są chyba najbardziej areligijnym narodem Europy ‒ stwierdził pewien Szwed ‒ ale nie sposób zrozumieć tego kraju, jeśli nie ma się świadomości, że nasze instytucje, zwyczaje społeczne, rodzina, polityka i styl życia zostały ukształtowane przez dziedzictwo luterańskie”.

W przeciwieństwie do Europejczyków, Amerykanie w przeważającej większości wierzą w Boga, uważają się za naród religijny i tłumnie uczęszczają do kościoła. O ile w połowie lat osiemdziesiątych nic nie świadczyło o odrodzeniu religijnym w Ameryce, o tyle w następnej dekadzie nastąpił przypływ aktywności religijnej 9. Wygląda na to, że erozja chrześcijaństwa wśród ludzi Zachodu nie zagrozi tak znów szybko zdrowiu zachodniej cywilizacji.

religion-europe

O Autorze

 > 

John Lennon „Imagine”: Imagine there’s no Countries… Imagine no Possession… Nothing to Kill or Die For… And no Religion too… No Need for Greed or Hunger… A Brotherhood of Man… (Niestety, John, dziś żyjemy w innym świecie. Twoje idee, lepsze czy gorsze, zostały wypaczone). Mahatma Gandhi: Na początku cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Następnie z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.



Ruch Lotniczy nad Ziemią 24H

Artykuły w Kategoriach:

Poznaj Chiny

Pogoda

Warszawa
2017-12-15, 16:37
Deszcz
3°C
Odczuwalna: 0°C
Ciśnienie: 1000 mb
Wilgotność: 93%
Wiatr: 1 m/s SSE
Prognoza: 2017-12-15
dzień
Deszcz ze śniegiem
3°C
noc
Mglisto (pochmurnie)
-1°C
 

Teleskop Hubble'a