2016-12-27
Kategoria: Cywilizacja

Zderzenie Cywilizacji? Powrót Chrześcijaństwa i odrodzenie Islamu

bible-jesus

Bardziej aktualne i niebezpieczne wyzwanie pojawiło się w Stanach Zjednoczonych. Amerykańska tożsamość narodowa była pod względem kulturowym określana przez odniesienie do tradycji cywilizacji zachodniej, a pod względem politycznym przez zasady tzw. Amerykańskiego Credo (American Creed) uznawane przez przeważającą większość Amerykanów. Składały się na nie: wolność, demokracja, indywidualizm, równość w obliczu prawa, konstytucjonalizm, własność prywatna. Pod koniec XX wieku oba składniki amerykańskiej tożsamości narodowej stały się obiektem skoncentrowanego, nieustającego ataku prowadzonego przez niewielką, lecz wpływową grupę intelektualistów i publicystów. W imieniu wielokulturowości atakują identyfikowanie się Stanów Zjednoczonych z cywilizacją zachodnią, negują istnienie wspólnej amerykańskiej kultury, propagują umacnianie się tożsamości subnarodowych grup rasowych, etnicznych i innych. Ostrej krytyce poddają, jak określa to jeden z ich raportów, „odchylenie w kierunku europejskiej kultury i jej pochodnych” w systemie oświatowym, oraz „dominację euroamerykańskiej perspektywy monokulturowej”. Arthur M. Schlesinger jr. stwierdził, że ci rzecznicy wielokulturowości „bywają bardzo często etnocentrycznymi separatystami, którzy w dziedzictwie Zachodu dostrzegają niewiele więcej niż popełniane przez Zachód zbrodnie”. Chodzi im o to, by Amerykanie „uwolnili się od grzesznej europejskiej spuścizny i sięgali za to po elementy kultur niezachodnich” 1.

Tendencja wielokulturowości przejawiła się również w rozmaitych aktach prawnych wydanych w następstwie ustaw o prawach obywatelskich z lat sześćdziesiątych. W latach dziewięćdziesiątych administracja Clintona uczyniła propagowanie różnorodności jednym ze swoich głównych celów. Kontrast z przeszłością jest uderzający. Ojcowie Założyciele postrzegali różnorodność jako stan rzeczywisty i jako problem, dlatego komisja Kongresu Kontynentalnego złożona z Benjamina Franklina, Thomasa Jeffersona i Johna Adamsa wybrała narodowe hasło e pluribus unum (z wielu jedno). W późniejszych czasach przywódcy polityczni, także obawiający się niebezpiecznych skutków zróżnicowania rasowego, regionalnego, etnicznego, ekonomicznego i kulturowego (które zaowocowało przecież największą wojną stulecia dzielącego rok 1815 od 1914), odpowiadali na apel „połączcie nas”, a umacnianie jedności narodowej uznali za swój podstawowy obowiązek.

Theodore Roosevelt ostrzegał: „Absolutnie niezawodnym sposobem na doprowadzenie tego narodu do ruiny i uniemożliwienie jego dalszego bytu narodowego byłoby dopuszczenie do tego, by stał się zbiorowiskiem skłóconych narodowości” 2.

Jednakże w latach osiemdziesiątych przywódcy Stanów Zjednoczonych nie tylko do tego dopuścili, ale usilnie propagowali różnorodność zamiast jedności rządzonego przez siebie narodu.

Przywódcy innych krajów, o czym mogliśmy się przekonać, próbowali niekiedy zaprzeć się swojego dziedzictwa kulturowego i zmienić tożsamość kraju, przenosząc go do innej cywilizacji. Jak dotąd w żadnym wypadku się to nie udało, powstały natomiast schizofreniczne kraje „na rozdrożu”. Amerykańscy rzecznicy wielokulturowości podobnie odrzucają spuściznę kulturową swojego kraju, tylko że zamiast podjąć próbę umieszczenia Stanów Zjednoczonych w innym kręgu kulturowym, chcą stworzyć kraj wielu cywilizacji, czyli nie należący do żadnej i pozbawiony kulturowego jądra. Historia dowodzi, iż żaden kraj o takiej strukturze nie przetrwa długo jako spójne społeczeństwo. Wielocywilizacyjne Stany Zjednoczone nie będą Stanami, ale Narodami Zjednoczonymi.

Zwolennicy wielokulturowości zakwestionowali także centralny element Amerykańskiego Credo, zastępując prawa jednostki prawami grup, szeroko definiowanych w kategoriach rasy, przynależności etnicznej, płci i orientacji seksualnej. W latach czterdziestych Gunnar Myrdal, powtarzając stwierdzenia zagranicznych obserwatorów, od Hectora St. Johna de Crèvecoeur i Alexisa de Tocqueville’a, określił Credo mianem „cementu spajającego strukturę tego wielkiego i tak odmiennego od innych narodu”. „Taki już los nam przypadł jako narodowi ‒ zgodził się z nim Richard Hofstader ‒ że nie mamy ideologii, ale sami jesteśmy ideologią” 3. Co się więc stanie ze Stanami Zjednoczonymi, jeśli znaczna część obywateli wyrzeknie się tej ideologii? Otrzeźwiającym przykładem jest dla Amerykanów los Związku Radzieckiego, innego wielkiego kraju, którego jedność, w jeszcze większym stopniu niż w wypadku Stanów, określały kategorie ideologiczne.

„Całkowita porażka marksizmu i dramatyczny rozpad Związku Radzieckiego ‒ twierdzi japoński filozof Takeshi Umehara ‒ to tylko zapowiedź upadku zachodniego liberalizmu, głównego nurtu współczesności. Nie stanowiąc bynajmniej alternatywy dla marksizmu, nie będąc panującą ideologią końca historii, liberalizm okaże się następną kostką domina, która upadnie” 4.

W epoce, w której ludzie na całym świecie określają swą tożsamość w kategoriach kulturowych, jakie miejsce pozostaje dla społeczeństwa bez kulturowego jądra, określanego wyłącznie przez polityczne wyznanie wiary? Zasady polityczne to podstawa zbyt zmienna, by można było budować na niej trwałą wspólnotę. W wielocywilizacyjnym świecie, gdzie liczy się kultura, Stany Zjednoczone mogą okazać się po prostu ostatnim anormalnym przeżytkiem zanikającego świata Zachodu, w którym liczyła się ideologia.

Odrzucenie Amerykańskiego Credo i cywilizacji zachodniej oznacza koniec Stanów Zjednoczonych Ameryki w znanej nam dotąd postaci. Oznacza także w praktyce koniec cywilizacji zachodniej. Jeśli Stany się zdewesternizują, Zachód zostanie ograniczony do Europy i kilku rzadko zaludnionych krajów zamorskich założonych przez europejskich osadników. Bez Stanów Zjednoczonych Zachód ograniczy się do miniaturowej, malejącej części ludności świata, zamieszkującej niewielki, mało znaczący półwysep na skraju euroazjatyckiego masywu lądowego.

Zachód ma już za sobą pierwszą, europejską, fazę rozwoju i ekspansji, która trwała kilka stuleci, a także fazę amerykańską, która przypadła na XX wiek. Jeśli Ameryka Północna i Europa dokonają odnowy moralnej, znajdą oparcie we wspólnych cechach kulturowych i rozwiną formy ścisłej integracji ekonomicznej i politycznej uzupełniające współpracę na rzecz bezpieczeństwa w ramach NATO, mogą dać początek trzeciej, euroamerykańskiej fazie rozkwitu gospodarczego i wpływów politycznych. Ścisła integracja polityczna zdołałaby do pewnego stopnia zrównoważyć względne zmniejszenie udziału Zachodu w światowej populacji, produkcie gospodarczym i potencjale militarnym, i odrodzić potęgę Zachodu w oczach przywódców innych cywilizacji.

Dzieje Imperium (ang. The Course of Empire) – cykl pięciu alegorycznych obrazów olejnych Thomasa Cole’a, namalowany w latach 1833-1836. Oto trzy ostatnie: Zwieńczenie imperium, Zniszczenie i Wyludnienie. To swoiste „memento mori” dla panujących cywilizacji.

RATUNEK DLA ZACHODU

Jeśli niezachodnie społeczeństwa mają znów ulec wpływom zachodniej kultury, może to nastąpić wyłącznie w wyniku ekspansji i naporu potęgi Zachodu. Nieodzowną logiczną konsekwencją uniwersalizmu jest imperializm. Ponadto Zachód, jako cywilizacja dojrzała, nie ma już tego gospodarczego czy demograficznego dynamizmu niezbędnego, jeśli chce się narzucać swą wolę innym społeczeństwom. Wszelkie tego typu działania stoją poza tym w sprzeczności z zachodnimi zasadami samostanowienia i demokracji. W miarę jak cywilizacja azjatycka i muzułmańska będą coraz silniej potwierdzać uniwersalność swoich kultur, ludzie Zachodu będą w coraz większym stopniu zdawać sobie sprawę ze związku między uniwersalizmem i imperializmem.

Zachodni uniwersalizm jest niebezpieczny dla świata, może bowiem doprowadzić do wielkiej międzykulturowej wojny między państwami-ośrodkami cywilizacji. Jest niebezpieczny dla Zachodu, bo może stać się powodem jego klęski. Po upadku Związku Radzieckiego ludzie Zachodu żywią przekonanie, że ich cywilizacja dominuje i nie ma sobie równych. Tymczasem słabsze społeczeństwa, azjatyckie, muzułmańskie i inne, rosną w siłę.

Wszystkie cywilizacje przechodzą przez podobne procesy narodzin, rozwoju i schyłku. Tym, co odróżnia Zachód od innych cywilizacji, nie jest droga rozwoju, ale wyjątkowość jego wartości i instytucji. Należą do nich zwłaszcza: chrześcijaństwo, pluralizm, indywidualizm i rządy prawa. Umożliwiły one zapoczątkowanie modernizacji, ekspansję na cały świat i stały się obiektem zazdrości innych społeczeństw.

CYWILIZACJA USTĄPI BARBARZYŃSTWU?

Jedni Amerykanie zajęli się propagowaniem wielokulturowości we własnym kraju, inni za granicą upowszechniają idee uniwersalizmu, a są i tacy, którzy robią jedno i drugie. Wielokulturowość w Stanach Zjednoczonych zagraża Stanom i Zachodowi, uniwersalizm za granicą jest niebezpieczny dla Zachodu i dla świata. Jedna i druga koncepcja zaprzecza wyjątkowości zachodniej kultury. Zwolennicy globalnej monokultury chcą, żeby świat wyglądał jak Ameryka. Zwolennicy wielokulturowości na użytek krajowy chcą, żeby Ameryka wyglądała jak świat. Wielokulturowa Ameryka traci sens, bo przestając być zachodnia, nie będzie już amerykańska. Wielokulturowy świat to jedyne możliwe wyjście, nie da się bowiem stworzyć globalnego imperium. Przetrwanie Stanów Zjednoczonych i Zachodu wymaga odnowienia zachodniej tożsamości. Bezpieczeństwo świata wymaga natomiast uznania wielokulturowości w skali globalnej.

Czy bezsens zachodniego relatywizmu i kulturowe zróżnicowanie świata, będące faktem, prowadzą nieodwołalnie i nieuchronnie do relatywizmu moralnego i kulturalnego? Jeśli uniwersalizm jest usprawiedliwieniem imperializmu, to czy relatywizm uzasadnia represję? I znowu odpowiedź na te pytania brzmi: i tak, i nie. Kultury są względne, moralność jest absolutem. Kultury, jak to określił Michael Waltzer, są „gęste” (thick): określają instytucje i zalecają wzory zachowania odpowiednie dla ludzi w danym społeczeństwie. Nad tym wszystkim, niejako na zewnątrz, znajduje się wyrastająca na podłożu tej maksymalistycznej moralności „rozrzedzona” (thin) moralność minimalistyczna, na którą składają się „cechy powtarzające się w ‚gęstych’, czyli maksymalistycznych systemach etycznych”. Wspólne minimum moralnych pojęć prawdy i sprawiedliwości można znaleźć we wszystkich „gęstych” systemach i niepodobna go od nich oddzielić. Istnieją także minimalne „zakazy, dotyczące przeważnie zabójstwa, oszustwa, tortur, ucisku i tyranii”. Ludzi w większym stopniu łączy „poczucie wspólnego wroga niż przynależność do wspólnej kultury”. Społeczeństwo ludzkie jest „uniwersalne, bo składa się z ludzi, szczególne ‒ bo jest określonym społeczeństwem”. Czasem maszerujemy razem z innymi, w większości wypadków maszerujemy w pojedynkę 5. Jednakże minimalna moralność wyrasta ze wspólnoty człowieczego losu, a „uniwersalne zalecenia” można znaleźć we wszystkich kulturach 6. Zamiast propagowania uniwersalnych rzekomo cech jednej cywilizacji, koegzystencja kultur wymaga poszukiwania tego, co jest wspólne większości cywilizacji. W wielocywilizacyjnym świecie konstruktywna linia postępowania polega na odrzuceniu uniwersalizmu, zaakceptowaniu różnorodności i poszukiwaniu cech wspólnych.

Modernizacja przyczyniła się do powszechnego podniesienia materialnego poziomu życia, jednego z wymiarów Cywilizacji. Czy nastąpił jednak równoległy rozwój moralności i kultury? Pod pewnymi względami wydaje się, że tak się stało. We współczesnym świecie coraz mniej toleruje się niewolnictwo, tortury, krzywdy wyrządzane jednostce. Czy nie wynika to jednak z wpływu cywilizacji zachodniej na inne kultury, a jeśli tak jest, to czy osłabienie potęgi Zachodu nie doprowadzi do moralnego regresu? W latach dziewięćdziesiątych wiele faktów potwierdza słuszność paradygmatu ujmującego stan spraw tego świata jako „totalny chaos”: załamanie się prawa i porządku w skali globalnej, upadające państwa, narastanie anarchii w wielu częściach świata, ogarniająca cały świat fala przestępczości, ponadnarodowe mafie i kartele narkotykowe, narastająca w wielu społeczeństwach narkomania, ogólne osłabienie rodziny, zanik zaufania i solidarności społecznej w wielu krajach, przemoc w stosunkach między grupami etnicznymi, religijnymi i cywilizacjami, prawo pięści panujące w tak wielu częściach świata. Odnieść można wrażenie, że kolejne miasta ‒ Moskwa, Rio de Janeiro, Bangkok, Szanghaj, Londyn, Rzym, Warszawa, Tokio, Johannesburg, Delhi, Karaczi, Kair, Bogota, Waszyngton ‒ zalewane są przez falę przestępczości, a podstawowe elementy Cywilizacji zanikają. Mówi się o światowym kryzysie władzy. Obok ponadnarodowych korporacji produkujących towary wyrastają coraz silniejsze ponadnarodowe mafie przestępcze, kartele narkotykowe i terrorystyczne bandy atakujące Cywilizację. Prawo i porządek, na których się ona opiera, zanikają na wielu obszarach świata ‒ w Afryce, Ameryce Łacińskiej, byłym Związku Radzieckim, Azji Południowej, na Bliskim Wschodzie. W Chinach, Japonii i na Zachodzie też są poważnie zagrożone. Wygląda na to, że na całym świecie Cywilizacja pod wieloma względami ustępuje przed barbarzyństwem, że zachodzi zjawisko nie mające precedensu ‒ nowy Wiek Ciemnoty ogarnia całą ludzkość.

W latach pięćdziesiątych Lester Pearson ostrzegał, że

ludzkość wstępuje w epokę, „w której różne cywilizacje będą musiały się nauczyć, jak ze sobą koegzystować i dokonywać pokojowej wymiany, ucząc się od siebie, poznając swoje dzieje, ideały, sztukę i kulturę, wzajemnie wzbogacając swoje życie. Inną możliwością jest w tym przeludnionym świecie brak porozumienia, napięcie, zderzenie i katastrofa” 7.

Przyszłość pokoju i Cywilizacji zależy od porozumienia i współpracy między politycznymi, duchowymi i intelektualnymi przywódcami głównych cywilizacji świata. W starciu cywilizacji Europa i Ameryka albo się zjednoczą, albo zginą. To samo dotyczy wielkich cywilizacji świata, z ich wspaniałym dorobkiem w dziedzinie religii, sztuki, literatury, filozofii, nauki, techniki, moralności i humanizmu: w starciu na większą skalę, „prawdziwym zderzeniu” Cywilizacji z barbarzyństwem, albo połączą swoje wysiłki, albo przepadną. W nadchodzącej epoce starcia cywilizacji stanowią największe zagrożenie dla pokoju światowego, a oparty na cywilizacjach ład międzynarodowy jest najpewniejszą gwarancją zapobieżenia wojnie światowej.

coexist* * *

crash-of-civilizations-bookZderzenie cywilizacji” (The clash of the civilisations) Samuel P. Huntington, Wydawnictwo Muza, rok 2008, oryginał: 1996, stron 572. Do zrozumienia niespokojnego świata nie wystarczają już stare paradygmaty. Stracił znaczenie podział na świat pierwszy, drugi i trzeci. Amerykański politolog Samuel P. Huntington, dyrektor Centrum Spraw Międzynarodowych im. Johna Olina Uniwersytetu Harwardzkiego, dowodzi, że politykę światową zdominują zdarzenia między cywilizacjami. Ani ideologie, ani gospodarka nie będą już źródłami konfliktów międzynarodowych. Stają się nimi różnice kulturowe, wywodzące się w znacznej mierze z podziałów religijnych i przesądzające o tożsamości narodów. Współczesny świat zamienia się w arenę walki i rywalizacji między ośmioma głównymi cywilizacjami. Czy cywilizacja Zachodu ulegnie nieuchronnemu rozkładowi? Czy wybuchnie wojna światowa? Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć autor „Zderzenia cywilizacji”, zdaniem Henry’ego Kissingera jednej z najważniejszych książek, jakie ukazały się na świecie po zakończeniu zimnej wojny. Przedstawiliśmy jedynie mały fragment tej niezwykłej książki, niestety, nie możemy polecić jej zakupu – obecnie nie ma jej na rynku wydawniczym. Wielka to szkoda, gdyż tłumaczy ona – jak mało innych publikacji – współczesne geopolityczne zjawiska kulturowe, których świadkami dziś jesteśmy.

Polskie Radio, Klub Trójki: Czy zderzenie cywilizacji jest nieuniknione? Grzegorz Górny (od lewej) rozmawia z prof. Janem Żarynem i red. Wojciechem Reszczyńskim.

O Autorze

 > John Lennon „Imagine”: Imagine there’s no Countries... Imagine no Possession... Nothing to Kill or Die For... And no Religion too... No Need for Greed or Hunger... A Brotherhood of Man... (Niestety, John, dziś żyjemy w innym świecie. Twoje idee, lepsze czy gorsze, zostały wypaczone). Mahatma Gandhi: Na początku cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Następnie z tobą walczą. W końcu wygrywasz • Siedem grzechów społecznych: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez osobowości, wiara bez poświęcenia, nauka bez człowieczeństwa oraz handel bez moralności • Religie to różne drogi prowadzące do tego samego celu. Jakaż to jest różnica, którą z nich wybierzemy? Jaki cel więc mają te kłótnie między nami? • Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych • Jakże wielkiej daniny grzechu i błędów wymaga od człowieka bogactwo i władza • Nie znam większego grzechu niż uciskanie słabszych w imieniu Boga • Jest wiele powodów, dla których mogę być przygotowany na śmierć, ale nie ma żadnego, dla którego gotów byłbym zabić. Albert Einstein: Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw • Gdy miałem dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Lecz później kochałem już tylko myśleć • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej istnieją jednak pewne wątpliwości • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa • Jestem bardzo głęboko religijnym niewierzącym • Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego dzisiejszej formie jest, moim zdaniem, prawdziwym źródłem zła • Wszyscy wokół wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia taki, który o tym nie wie, i on właśnie to coś robi • Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.



Ruch Lotniczy nad Ziemią 24H

Artykuły w Kategoriach:

Poznaj Chiny

Pogoda

Warszawa
2017-10-19, 22:05
Przeważnie pochmurno
13°C
Odczuwalna: 13°C
Ciśnienie: 1020 mb
Wilgotność: 81%
Wiatr: 1 m/s E
Prognoza: 2017-10-19
dzień
Przelotne zachmurzenie
18°C
noc
Przelotne chmury
9°C
 

Teleskop Hubble'a